...biblioteka.warszawa1939.pl




     W 2005 roku przypada 90-ta rocznica wypędzenia Rosjan z Warszawy przez wojska niemieckie. Chcemy tę ważną w historii miasta datę uczcić w sposób szczególny. Przedstawiamy mianowicie niepublikowany, a znajdujący się w zasobach naszego muzeum, zapis tamtych dni sporządzony przez świadka wydarzeń...


Cztery kartki...



     Cztery kartki wyrwane z zeszytu w linie, pożółkłe i łamiące się przy każdym dotyku, przeleżały kilkadziesiąt lat pomiędzy równie starymi i zniszczonymi jak one wyrokami carskich sądów, aktami notarialnymi, dokumentami rodzinnymi, listami i rozsypanymi w pył kartami pocztowymi. A na tych czterech kartkach lakoniczny, kronikarski zapis dramatycznych wydarzeń w historii Warszawy na przełomie lipca i sierpnia 1915 roku. Jego autorem jest Mieczysław Ł. - urzędnik bankowy. Nie pisał pamiętników ani dziennika; to są jedyne, pomiędzy licznie zachowanymi dokumentami rodziny Ł., zapiski "kronikarskie". Dlaczego sięgnął po pióro 18 lipca 1915 roku aby przelać na papier zdarzenia tamtych dni? 

     Aby to zrozumieć musimy zapoznać się choćby skrótowo z historią rodziny Mieczysława. Urodził się w Siedlcach ok. roku 1848 w herbowej rodzinie szlacheckiej; jego ojciec był sędzią w sądzie grodzkim. Miał ośmioro rodzeństwa. Powstanie Styczniowe i represje władz carskich zniszczyły sielski żywot rodziny. W 1864 umiera ojciec, w 1865 roku dwaj bracia i matka zostają zesłani na Sybir. Dwóch braci ucieka za granicę i umiera daleko od kraju: jeden w Bombaju, drugi na wyspie Mauritius. Mieczysław wychowuje się w Warszawie pod opieką babci. Gdy umiera starsza siostra, na nim, wtedy już pracowniku banku, spoczywa wychowanie dwóch młodszych braci i siostry. Stanowi też jedyną "skrzynkę kontaktową" rozsypanej po świecie rodziny. "Drogi Miniu" jak go nazywają w swoich listach bracia, przesyła listy z Bombaju na Syberię i odwrotnie. Zarządza też resztką rodzinnej "fortuny" wspomagając finansowo emigrantów i zesłańców oraz ... opłaca kolejne pogrzeby w kraju i zagranicą. W roku 1915 z całej dziewiątki pozostał tylko on i jego wcześnie owdowiała siostra. (Możliwe, że żył wtedy jeszcze jeden z młodszych braci; brak o nim jakichkolwiek danych). Nie był żonaty i zamieszkiwał wraz ze swoją siostrą i jej córką w Warszawie na ul. Wareckiej. 

     Myślę, że te zapiski to jest kolejny list do nie żyjących już braci! Czuł, że zbliża się definitywny koniec panowania carskich rządów w Warszawie i chciał to przekazać choćby w tak symboliczny sposób tym, którzy od tych rządów najwięcej wycierpieli. Dlatego też umieścił te cztery zapisane kartki pomiędzy wyrokami sądów, odwołaniami i listami z łagrów i dalekich krajów...




Zapiski pana Mieczysława:


Warszawa, 18 Lipca 1915 roku, niedziela 

Od kilku tygodni rozpoczęło się wynoszenie szpitalów wojskowych, które czasowo lokowały się w gmachach rządowych i domach prywatnych.
Przed kilku dniami wydano polecenie aby żony i rodziny urzędników opuściły miasto. Była to istna wędrówka koczownicza a dworzec drogi Terespolskiej, prowadzącej w stronę Moskwy, był w prawdziwem oblężeniu. W miarę nadchodzenia wiadomości o postępie armii austrjacko-niemieckiej w guberni Lubelskiej, i zajmowania tej ziemi naszej od strony południowo - wschodniej, popłoch wśród tych którzy się znajdowali w Warszawie, doszedł do niezwykłego natężenia. Pakowano ruchomości, uprzątano mieszkania, wysprzedawano wszystko cokolwiek nie mogło być zabrane, głównie dlatego, że wyjeżdżającym dozwolono brać ciężar 120 funtów.
Dzień 18 Lipca jakkolwiek niepierwszy pod względem ucieczki, był jednak b. charakterystycznym, gdyż przygnębienie malowało się na wszystkich, którzy wyjeżdżając, nie mieli już nadziei wrócić, a niepewni dokąd i po co jadą.



d. 19 Lipca
poniedziałek


Biura władz opustoszały, akta w pakach przeznaczone do wysyłki. Urzędnicy przygnębieni melancholicznie patrzą na te miejsca, gdzie uważali się za uprzywilejowanych, rządzących.
Tabory wojskowe wywożą inwentarz intendentury. Jest przygnębienie ogólne, które zwiększa się wraz z przyjazdem do miasta licznej rzeszy tak urzędników z miast powiatowych jako też mieszkańców wsi okolicznych. Drożyzna rośnie jak ciasto na drożdżach. Za 240 funtów drzewa płacimy 20 złp. Węgla niema. Drobna moneta obiegowa ginie; rubla srebrnego nie zobaczysz w obiegu. 

Wtorek
20 Lipca


Czas pogodny, gdzieniegdzie chmury. Osobliwość, że o godzinie 10 ½ rano ukazała się tęcza i (trwała) do godziny 11 ½ czyli przez całą godzinę. Deszcz jednak ani przed tem ani po tem nie padał. - Różne krążą wersje, które każdy opowiada. Oto, że dzwony z kościołów zabierają, że niemcy się podsuwają. Istotnie nakazano zabierać dzwony, aby niesłużyły za materiał do wyrobu nabojów niemcom, co do których mniej już wygląda aby do Warszawy nie weszli. 
Są wiadomości pewne, że wywieziona została Biblioteka Główna (ostatnio nazywana Uniwersytecką). Zabrano i katalogi. Łazienki, Zamek Królewski, Belwederski pałac i inne opróżniono zupełnie. Ryby ze stawów Łazienkowskich kupili Żydzi, a sprzedaż odbywała się nocą.


Czwartek
22 Lipca

W celu obrony, Warszawy i powstrzymania armii niemieckiej, spalono po kolei okoliczne wsi dwory i miasteczka. Wszystko ucieka do Warszawy. Aeroplany niemieckie krążąc nad miastem rzucają bomby, od których 5 osób zabitych a wiele poranionych. 

Piątek
23 Lipca


Dochodzi wiadomość o spaleniu Ustanowa przez pożar w Czwartek. (domek letniskowy rodziny Ł - przyp. kj)

24 sobota

Słyszymy wystrzały armatnie w okolicy Piaseczna i Woli. Ogólne zdenerwowanie, przypomina nam Październik 1914 r. gdy taki szturm skierowano na Warszawę. 

25 niedziela

Huk armat jeszcze donioślejszy. Z miasta usunięto straż ogniową wraz z instrumentami ratunkowemi, pomimo, że ta jest utrzymywana z funduszu miasta i na jego obronę utworzona. Dzień pochmurny. Od godziny 3ciej deszcz ulewny pod wieczór armaty ucichły, natomiast policja zaczęły na ulicach chwytać ludzi wszelkiego stanu rzemieślników, żydów, i gromadnie wiozła na dworce kolejowe z zamiarem wysłania ich do robót przy sypaniu okopów do obrony Warszawy. 



26 poniedziałek.

Armaty ucichły. Wyjazd moskali prawie że się skończył. W wagonach, na dworcu Brzeskim funkcjonują biura kolei. Dworzec Wiedeński zamknięty. Zegar wieżowy zabrali. W mieście spokojnie. Tylko agituje się sprawę utworzenia straży obywatelskiej i ogniowej – złożonej z ochotników. Przez noc całą widniały łuny pożarów od spalonych wsi okolicznych. Most zbudowany i ukończony w r. 1864, a poświęcony przez Prałata Zwolińskiego w d. 22/11 64 r. (na której to uroczystości byłem obecny) – został podminowany w 6 miejscach do wysadzenia za pomocą pyroxyliny. Również zdwojono miny do wysadzenia nowego mostu otwartego 4 Stycznia 1914 r (już przez (archiereja?) poświęconego.) 
Ten sam los zgotowano pozostałym mostom pod cytadelą.

27 Lipca wtorek

W mieście cisza; huku armat niesłychać. Jest nieco spokojniej, lecz ruch prawie zamarł. Urząd municypalny usunięty, a Prezydent Müller oddał zarząd miasta Xsięciu Zdzisławowi Lubomirskiemu. Ogólne jest oczekiwanie na coś, czego nikt nie może przewidzieć. Istnieje obawa zburzenia miasta. 

28 Lipca środa

W mieście cisza; tylko bezustanny napływ mieszkańców wsi położonych w okolicy. 
Wszelkie zabudowania ulegają spaleniu przez wojsko rossyj. w miarę zbliżania się armii niemieckiej. Ludzie tłoczą się przy kasie polowej po odbiór należności za zniszczone zasiewy inwentarze i budynki. Wypędzeni ze wsi jedni jadą do Warszawy, - (z lewego brzegu Wisły) inni, z prawego brzegu; przez mosty, równie ciągną do miasta, jedni z Pragi, drudzy na Pragę.




29 Lipca Czwartek
30 Lipca piątek


Widoki te same co dni poprzednich. Wojska przesuwają się z lewego na prawy brzeg Wisły, przeważnie nocą. Aeroplany niemieckie zabiły kilka osób, kilkanaście zraniły. Zwykle zjawiają się pod wieczór lub nad ranem. 

31 Lipca Sobota

Dzień ten jest właściwie, co do czasu, rocznicą wypowiedzenia wojny - (gdyż 1 Sierpień r. 1914 przypadł w Sobotę). Pocztę Główną wywieźli. 



1 Sierpnia
niedziela


Konsternacja wśród moskali, gdyż wieści z pola niezapowiadają nic pomyślnego. Armia niemiecka (o ile się zdaje - otoczywszy fortecę Dęblin (od Iwana Paskiewicza, niegdy Namiestnika Królestwa - nazwana Iwangrodem), znalazła się pod Maciejowicami (znanemi z czasów Kościuszki), w obwodzie Garwolińskim, po prawej stronie Wisły.

2 Sierpnia
poniedziałek


Moskale uciekają z lewego brzegu Wisły. W mieście przystąpili do zdjęcia dzwonów z własnej cerkwi, którą w r. 1894 zaprojektował zbudować posłuszny sługa Hurko (zruszczony Litwin, generalny gubernator Królestwa) na setną rocznicę wejścia Suworowa do Warszawy w r. 1797. Dzwon główny wagi 1500 pudów nie mógł być zdjęty dla braku czasu, zatem został rozpiłowany przy pomocy piły poruszanej prądem elektrycznym, i w częściach dopiero usunięty. 



3 Sierpnia
wtorek

Ogólne przygotowanie do zniszczenia budynków rządowych. Wystrzały armatnie dochodzą od strony południowej i zachodniej miasta. Aeroplany rzucają bomby szerząc popłoch wśród mieszkańców. Armia ucieka. 



Zarządzono wychód policji z miasta. Żandarmi przygotowani do opuszczenia miasta. Zdaje się chwila. Każdy nagli, a fizyognomie ponure. 


4 sierpnia
środa


Zaczęto kopać rowy wzdłuż brzegu Pragskiego celem niby to obrony miasta. Wyrąbali drzewa rosnące wzdłuż Nowego Zjazdu do mostu, aby odsłonić szeregi nieprzyjacielskie, które miały walczyć od strony Zamku. 
Pod wieczór miasto przeciągają liczne oddziały wojsk moskiewskich; widoczne jest znużenie i zniechęcenie wśród żołnierzów. O god 10tej w. wstrzymano komunikację z Pragą. Chwila stanowcza się zbliża...
O god 12tej w nocy usłyszeliśmy odgłos wybuchu jakby powstały od wybuchu rzuconej bomby z aeroplanu. W kilka chwil - drugi, trzeci, czwarty. itd. Były to echa wysadzanych 4ch mostów wiodących na Pragę. Zaciekawieni wybiegli aby się przypatrzeć lecz wielu ciężko opłaciło swą ciekawość, gdyż do domów nie powrócili. Moskale bowiem w ostatniej chwili schwytali kilkaset i przez ostatni jeszcze cały most, z sobą uprowadzili na Pragę, niby to jako najemników do robót okopowych.
Nie spaliśmy całą noc. Grozę zwiększały kłęby dymu z palonych na stronie Pragi budynków skarbowych i prywatnych.








Wielki dzień
5 Sierpnia
Czwartek


Rano o god 6tej rozniosła się wieść, niemcy w mieście. Wybiegliśmy na plac Warecki przed stary gmach Poczty... Rzeczywistość!! Stał już oddział piechoty Bawarskiej z pułku N 48 i obejmował gmach w posiadanie. Około god 8 - zobaczyliśmy większe oddziały. Zachowywali się spokojnie; zmęczeni nadmiernie pochodem przyspieszonym. 



Zaczem byliśmy na Krak. Przedmieściu, gdzie przed hotelem "Bristol" zaczął się zjazd oficerów. Tamże czytaliśmy odezwy Dowódcy armii Bawarskiej Księcia Leopolda Bawarskiego, wzywające ludność do spokoju i rozwagi. 



Tymczasem, od rana, trwała walka armatnia i karabinowa wzdłuż brzegów Wisły w obrębie Warszawy. Strzały te przeciągnęły się przez cały dzień i noc. 
Święty ten dzień w którym na własne oczy widzieliśmy pogrom i ucieczkę naszych odwiecznych nieprzyjaciół - a od r. 1863, gnębicieli dążących do zgładzenia naszego narodu! 
Bogu niech będą dzięki, gdyż to z Jego woli jest zesłany miecz straszny i wielkie upokorzenie dla Moskwy. Niewiemy jaka jest nasza dola odtąd, lecz już sam widok innych ludzi, z Europy przybyłych daje nam nadzieję odzyskania swobody i powrotu do tej cywilizacji ludzi Zachodu, swobody od wpływów i deprawacji iście tatarskiej.
Tak więc ziściły się marzenia przodków. Wprawdzie stało się to z ręki Teutonów, którzy naszymi przyjaciółmi nie byli i nie są; z ręki niegdyś wspólników Moskwy w rozbiorze naszej ojczyzny, - w ich własnym interesie (bo możemy odtąd stanowić mur ochronny dla Europy) – lecz często opatrzność działa sposoby dla ludzi wprost niepojętemi.


6 Sierpnia 1915

W mieście spokój. Strzały umilkły. Żołnierze i oficerowie chodzą po mieście, tak jak u siebie, bez uzbrojenia. Na twarzach maluje się uczucie swobody, mniej przygnębienia. Straż obywatelska objął dozór w mieście. Ludność zachowuje się przyzwoicie - i jak dotąd nie było wypadków, zajść lub bijatyki. 



Co będzie potem? Czekajmy. Niemcy mają w postawie dumę tryumfatorów – aleć i należy się im oddać sprawiedliwą zapłatę za taki rezultat wytężonych usiłowań i czynów dokonanych, wobec Moskwy.



     I tu kończą się zapiski pana Mieczysława. Na postawione przez niego w ostatnim akapicie pytanie "Co będzie potem?" niech odpowie książka Aleksandra Kraushara : "Warszawa podczas okupacji niemieckiej 1915 - 1918. Notatki naocznego świadka" z roku 1921, którą można znaleźć w naszej bibliotece.

Opracował: kj
Ilustracje: pocztówki z kolekcji Roberta Marcinkowskiego, Rafała Bielskiego, Pawła Stala i Andrzeja Żmirka oraz fotografie z "Kalendarza Gazety Porannej 2 Grosze" z roku 1916.

[Powrót]