Opowieści kustosza...


Przygotowując opisy do nowo zdobytych eksponatów dla naszego muzeum przejrzałem wiele publikacji o XVII i XVIII-wiecznej Warszawie. Znalazłem w nich informacje o kilka ówczesnych warszawiankach o imieniu – Bona. Ponieważ imię to dość rzadko spotykane w literaturze varsawianistycznej, postanowiłem prześledzić losy jego posiadaczek. 


Królowa Bona

Niewątpliwie najsławniejszą warszawską Boną była królowa Bona Sforza, żona Zygmunta Starego. Po śmierci króla, w roku 1548, przeniosła się wraz ze swoimi trzema córkami na stałe do Warszawy i mieszkała tu przez następne osiem lat. O królowej Bonie napisano tak wiele, że czuję się zwolniony z obowiązku dodawania czegokolwiek od siebie. Myślę jednak, że to właśnie jej zawdzięczają swoje imię następne warszawskie Bony. Wraz z królową przeniósł się do Warszawy również jej dwór, składający się głównie z Włochów. Był wśród nich i jej nadworny aptekarz Jakub Mariani (pisany również Maieran). Gdy w roku 1556 królowa opuszczała na zawsze Polskę, Mariani postanowił pozostać w Warszawie i dzięki temu miasto wzbogaciło się o sławną aptekarską rodzinę. W roku 1562 Jakub nabył kamienicę w Rynku, zwaną do dziś majeranowską, gdzie on i jego synowie prowadzili aptekę. Nasz aptekarz pełnił również rożne funkcje miejskie: w 1563 został ławnikiem a dwa lata później rajcą. Zmarł w roku 1577 pozostawiając co najmniej dwóch synów Pawła i Mikołaja. O pierwszym z nich, poza tym, że zmarł około roku 1609 oraz był w nieokreślonym czasie burmistrzem Starej Warszawy nic więcej nie potrafię powiedzieć. Natomiast jego brat Mikołaj był postacią na tyle sławną, że trafił do encyklopedii (1), gdzie możemy wyczytać, że był nadwornym aptekarzem królowej Anny Jagiellonki, profesorem sztuki farmaceutycznej, dostawcą na dwór królewski medykamentów, cukru i świec. Piastował również wysokie urzędy miejskie: ławnika (od 1589), rajcy (od 1599) oraz burmistrza (1596-1601 i 1606-1607). Zmarł prawdopodobnie w roku 1607. Pozostawił syna Jakuba urodzonego w roku 1588 (2).


Rynek Starego Miasta. Na wprost druga z prawej kamienica Marianich.
(pocztówka z kolekcji Roberta Marcinkowskiego)



Bona z Marianich Baryczkowa

I to właśnie z rodziny Marianich wywodzi się następna warszawska Bona. Nic byśmy pewnie o niej nie wiedzieli, gdyby nie fakt, że została żoną Wojciecha Baryczki, przedstawiciela sławnych warszawskich patrycjuszy. Niestety ślad jaki pozostał po Bonie Mariani w warszawskich aktach jest na tyle skąpy, że nie sposób powiedzieć, w którym miejscu drzewa genealogicznego Marianich powinniśmy ją umieścić. Dzięki Maksymilianowi Baruchowi wiemy jedynie, że „ Nie żyła już w 1636 r., albowiem w tym roku ustępuje Wojciech Baryczka Janowi Czerskiemu, rajcy, własne oraz „nieboszczki żony swojej, matrony Bony ur. Mariani”, prawa do majątku ruchomego i nieruchomego w mieście Starej Rawie pozostałego po śmierci brata tejże Bony, Jakuba Mariani, patrycyusza warszawskiego”(3). Niektórzy wysnuli z tego tekstu wniosek, że Bona była siostrą wspomnianego powyżej Jakuba - aptekarza królowej Bony... co wydaję się nieprawdopodobne! Wojciech Baryczka umierając w roku 1642 miał 66 lat, urodził się więc prawdopodobnie w roku 1576 zaś jego najstarszy syn w roku 1615. Jeśli Bona byłaby faktycznie siostrą owego Jakuba musiałaby być znacznie starsza od swojego męża i mało prawdopodobne aby zdołała urodzić mu czterech synów i jedną córkę. Myślę, że Bona Mariani była młodsza lub niewiele starsza od swojego męża i była albo córką owego Jakuba, albo jego wnuczką czyli córką jego syna Mikołaja. W pierwszym przypadku Jakub musiałby mieć nie wymienianego w źródłach syna Jakuba, za to jej imię dawałoby się wtedy wytłumaczyć jako „odziedziczone” po chlebodawczyni ojca. Jeśli natomiast była córką Mikołaja to faktycznie miałaby udokumentowanego źródłowo brata Jakuba lecz jej imię nie dałoby się już tak łatwo wytłumaczyć, chyba że ... odziedziczyła je po swojej babce; wszakże nie można wykluczyć, że Jakub mógł mieć żonę Włoszkę o takim właśnie imieniu. Oczywiście są to czysto teoretyczne dywagacje nie poparte żadnymi faktami! 

Na szczęście z następnymi bohaterkami mojej opowieści nie będzie już takich problemów.



Wojciech Baryczka i Bona Mariani, jak to już wspomniałem wcześniej, mieli pięcioro dzieci: synów Stanisława, Bartłomieja, Wojciecha i Jana oraz córkę Zofię. Wszyscy synowie uzyskali solidne wykształcenie bądź w Uniwersytecie Jagielońskiem bądź zagranicą. Bartłomiej, „doktor obojga nauk”, umarł młodo w roku 1645 nie pozostawiając potomków. Jan został księdzem; był m.in. kanonikiem pułtuskim i płockim, proboszczem kościoła świętego Ducha w Warszawie oraz od roku 1659 sekretarzem królewskim. Rok jego śmierci nie jest znany. Wiadomo jedynie, że umarł po roku 1667 kiedy to w jednym z dokumentów jest wymieniany jako żyjący. Kolejny syn - Wojciech (?-1670) po ukończeniu studiów w UJ podróżował przez dziesięć lat po Europie uzupełniając wykształcenie. Po powrocie do Warszawy sprawował liczne funkcje samorządowe: ławnika (1645), rajcy (1652-1658), szafarza miejskiego oraz wójta (w czasie oblężenia miasta przez Szwedów). Był również sekretarzem królewskim.

Największą karierę zrobił jednak najstarszy syn Wojciecha Baryczki i Bony Mariani – Stanisław (1615–1682), który należał ówcześnie do najbogatszych mieszczan warszawskich. Posiadał dwie kamienice w Rynku, trzy inne domy w obrębie murów miejskich, kilka placów zabudowanych i niezabudowanych oraz spichrze. Wykupywał również liczne parcele w Nowej Warszawie, które następnie puszczał w dzierżawę (4). Wykształcenie zdobył za granicą a po powrocie, poza zajmowaniem się na szeroką skalę handlem (zwłaszcza zbożem) piastował również wiele urzędów we władzach miejskich: ławnika (1641-42), rajcy (1643-58) i wójta Starej Warszawy w latach 1649-51. Po śmierci ojca, w roku 1643, przejął po nim stanowisko owiesnego królewskiego, które pełnił aż do śmierci. Poza honorami nie było to w owych czasach stanowisko zbyt intratne (mimo formalnej pensji rocznej 3000 złotych), gdyż ze względu na pustki w skarbcu królewskim, Stanisław musiał wykładać z własnej kieszeni na zakup owsa i utrzymanie stajni, podobnie zresztą jak i jego ojciec, któremu w roku 1641 król Władysław IV winien był bagatelka 132 625 złotych! (3). Wsławił się również Stanisław w wojnach kozackich i szwedzkich zwłaszcza „swemi zamysłami w sztuce inżynierskiej, szczególnie zaś w miotaniu pocisków ognistych” (3).

Rok 1658 był szczególnie ważny dla żyjących jeszcze braci – Jana, Wojciecha i Stanisława. Sejm nadał im bowiem w tym roku szlachectwo w postaci indygenatu. Choć formalnie podstawą nadania szlachectwa były ich zasługi dla Rzeczypospolitej to nie bez znaczenia dla pustawego skarbu państwa była obowiązkowa wpłata 40 000 złotych! Wraz ze szlachectwem został zatwierdzony herb rodzinny: „Zacne Krzyżowo”, będący niewielką modyfikacją używanego od lat przez Baryczków mieszczańskiego gmerku, widocznego niegdyś na wielu nagrobkach rodzinnych w katedrze św. Jana a do dziś zdobiącego ich dawne kamienice rynkowe.

Gmerek rodu Baryczów na portalu kamienicy Rynek Starego Miasta 32 (7).
Oryginał exlibrisu Stanisława Baryczki z herbem "Zacne Krzyżowo" (7) oraz jego przerys (3).


Stanisław i Wojciech uzyskując szlachectwo utracili swoje urzędy miejskie a na dokładkę zgodnie z zasadę, że szlachcic musi mieć majątek ziemski (szlachcic musiał być posesjonatem) zmuszeni byli do zakupu gruntów poza obszarem Warszawy. Stanisław nabył m.in. dobra Małocice, Czosnowo i Czosnowo Małe w województwie warszawskim niedaleko Nowego Dworu a Wojciech prawa do sołectwa z młynem i karczmą we wsi Stare Krzepice w województwie sieradzkim oraz Ołtarzew i Czajki w województwie warszawskim. Warto również wspomnieć, że bracia dokonali wielu zapisów dla kościołów, zwłaszcza kościoła św. Jana a Stanisław, z wykształcenia humanista i zamiłowany bibliofil, ufundował bibliotekę konwentowi dominikanów. Jedyna córka Wojciecha i Bony – Zofia wyszła za mąż za Stanisława Razickiego, sekretarza królewskiego.

Fragment drzewa genealogicznego Baryczków z trzema Bonami (3).




Bona Baryczkówna córka Wojciecha

Ale wracajmy do naszych Bon. Obaj bracia Stanisław i Wojciech mieli córki, którym zgodnie z odwieczną tradycją nadali imię po babce. Niestety Bona córka Wojciecha i jego żony Agnieszki z Dzianotów oraz jej siostra Barbara umarły w wieku niemowlęcym o czym zaświadcza, odkopany w roku 1904 na terenie dawnego spichlerza Baryczków przy ulicy Bugaj, nagrobek z napisem łacińskim o treści:

Najzacniejszym i najniewinniejszym dziewicom, Bonie i Barbarze Baryczkównom, które zaledwie życie otrzymały, już je zakończyły, z kolebek i powijaków w grobie tym złożonym. O śmierci okrutna! także to rodziców serca ranisz i jedną kosą wszystko podcinasz? Albertus Baryczka S(sekretarius) R(egiae) M(aiestatis)” (3).




Nagrobek ten wmurowano później w sieni dawnego domu Baryczków będącego od 1911 roku siedzibą Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości gdzie i dziś go możemy oglądać. Miał Wojciech jeszcze jedną córkę: Agnieszkę, która została żoną Grzegorza Brzostowskiego.





Bona z Małocic Baryczkówna Świdzińska

Stanisław z żoną swoją Zofią ze Strubiczów miał jednego syna i pięć córek. Urodzony w roku 1647 Wojciech umarł jako dziecko i dlatego wraz ze śmiercią Stanisława w roku 1682 wygasł tak wielce zasłużony dla Warszawy ród Baryczków. Z pięciu córek, Zofia i Teresa umarły młodo; Barbara w roku 1669, w wieku 15 lat, wstąpiła do klasztoru Brygidek; Cecylia (urodzona w roku 1646) wyszła za mąż za Jana Cerekwickiego, podczaszego wschowskiego, starostę szredzkiego i właściciela majątku Kokoszyn i Godziszewo w województwie poznańskim. I wreszcie najstarsza (urodzona w 1643) a najbardziej nas interesująca, świeżo upieczona szlachcianka, Bona z Małocic Baryczkówna została żoną Wawrzyńca Świdzińskiego, dziedzica Świdna nad Pilicą, wnosząc w posagu sumę 20 000 tysięcy złotych. 

Świdzińscy herbu „Półkozic” osiedli w rodzinnym Świdnie już pod koniec XIV wieku. Kolejni Świdzińscy piastowali rozliczne urzędy powiatowe w ziemi rawskiej, podsędków, starostów, stolników itp. lecz dopiero Wawrzyniec został pierwszym w rodzinie senatorem. Wawrzyniec był synem Jana Świdzińskiego i Zofii Zborskiej. Jego brat ksiądz Jędrzej Stefan był administratorem opactwa benedyktynów w Sulejowie. Wawrzyniec piął się powoli po drabinie urzędniczej i poprzez stanowiska cześnika, podstarościego, sędziego grodzkiego, stolnika doszedł w roku 1719 do godności kasztelana gostyńskiego co dało mu miejsce w senacie Rzeczpospolitej. Nie cieszył się jednak tym stanowiskiem zbyt długo, zmarł bowiem w roku 1725 i został pochowany w kościele w Michałowicach. 

Wawrzyniec przeznaczył wniesione przez Bonę w posagu 20 000 zł, podobnie jak i uzyskane ze sprzedaży w roku 1687 dziedzicznych dóbr Bony, Małocic, Czosnowa itp., 26 800 złotych, na powiększenie rodzinnych dóbr dokupując okoliczne wsie. Nie zapominała jednak Bona i o swoim rodzinnym mieście. W 1693 roku małżonkowie Świdzińscy podarowali przytułkowi ubogich (zwanym ówcześnie hospitale) przy kościele św. Jana w Warszawie plac Baryczkowski za furtą miejską (3). 
Bona urodziła trzech synów: Jana - późniejszego stolnika rawskiego i sędziego piotrkowskiego; Marcina – cześnika rawskiego i Stanisława, który odziedziczył po ojcu Świdno i okoliczne dobra i ... był ojcem kolejnej w naszej historii Bony.

Stanisław urodził się w roku 1684 a młodość upłynęła mu na wojaczce. Był pułkownikiem wojsk koronnym, potem regimentarzem partii ukraińskiej. Jak pisał Józef Szczęsny „najpiękniejszą część swojego życia swojego strawił na stepach, uganiając się za hajdamakami...” (5). W nagrodę zasług dostał starostwa brackie i lityńskie na Podolu, starostwo radomskie (1730) oraz dużo pomniejszych królewszczyzn w różnych województwach. W roku 1739 jako wojewoda bracławski wszedł do senatu. W roku 1742 został odznaczony orderem Orła Białego. W 1754 „przesiadł” się w senacie na wyższe krzesło zostając wojewodą rawskim, z której to funkcji zrezygnował w roku 1757, zachowując jedynie rotmistrzostwo chorągwi pancernej. Powód owej rezygnacji poznamy za chwilę.

W roku 1731 ożenił się z Marianną Dziadulanką, wdową po strażniku wielkim koronnym Józefie Brzuchowskim, od której odkupił Sulgostów stanowiący odtąd jego główną siedzibę. Z czasem dokupił pobliskie klucze Odrzywół i Klwów a stary drewniany zameczek sulgostowski przebudował na obszerny i wspaniały pałac. Odrestaurował również kościół w Klwowie a w Michałowicach w pobliżu swojego rodzinnego Świdna wybudował nowy murowany kościół, w którego ołtarzu głównym znajduje się obraz Wszystkich Świętych przypisywany Baciarellemu a nad chórem do dziś oglądać możemy herb „Półkozic” i portret fundatora. Rozpoczął również budowę nowego pałacu w Świdnie lecz śmierć, która zaskoczyła go w Sulgostowie w roku 1761 nie pozwoliła na dokończenie budowy. Jego żona umarła ledwie po sześciu latach małżeństwa lecz zdążyła urodzić mu dwóch synów Michała (o którym kilka słów później) i Ignacego (starostę lityńskiego) oraz dwie córki: młodszą Mariannę (żonę Stanisława Lanckorońskiego, kasztelana połanieckiego) i starszą Bonę. Jak widać Stanisław zachował starodawny obyczaj nadawania imion i dzięki temu pojawiła się następna Bona, wnuczka Bony Baryczkówny!

Herby: "Półkozic" - Świdzińskich i "Leliwa" - Granowskich




Bona ze Świdzińskich Granowska

W 1647 Bona została wydana za mąż za sąsiada Świdzińskich, dziedzica Nowego Miasta nad Pilicą, Kazimierza Granowskiego. Zaślubiny poprzedziła spisana w Sulgostowie 24 stycznia 1747 roku intercyza przedślubna, na mocy której „Kazimierz wziął za żonę 100 000 florenów posagu i 20 000 florenów w wyprawie” (8). Kazimierz Granowski herbu „Leliwa” (1721–1774) był synem Franciszka Hieronima Granowskiego i hrabianki Marianny na Lipiu Lipskiej herbu „Łada”, wojewodzianki kaliskiej. Całe życie poświęcił karierze wojskowej i politycznej. W roku 1745 z kapitana artylerii koronnej został mianowany podpułkownikiem w tejże artylerii a w 1749 pułkownikiem wojsk koronnych. W 1752 został komisarzem skarbu koronnego w Wielkopolsce; w 1754 był już generałem-inspektorem piechoty wojsk koronnych, w 1757 generał-majorem a w 1759 generał-lejtnantem wojsk koronnych. W 1758 odznaczony został orderem Orła Białego. W roku 1767 będąc generał-komendantem i inspektorem otrzymał szefostwo regimentu ordynacji ostrogskiej. Równocześnie z karierą wojskową posuwał się i w innych godnościach. W roku 1745 otrzymał od swego teścia starostwo radomskie, które objął dopiero po zaślubieniu Bony w roku 1648. W roku 1754 uzyskał konsens królewski na odstąpienie tegoż starostwa szwagrowi swemu Michałowi Świdzińskiemu w zamian za starostwo lityńskie otrzymane od teścia. Do zamiany tej jednak nie doszło a Michał otrzymał swoje starostwo dopiero w 1757 gdy Stanisław Świdzinski zrezygnował z województwa rawskiego na rzecz swojego zięcia. Tak więc w roku tym Kazimierz zasiadł w senacie Rzeczpospolitej. 

W przerwach między wojaczką a polityką znajdował czas na zajmowanie się swoim majątkiem. Po odziedziczeniu po matce połowy Nowego Miasta wykupił pozostałą część dóbr nowomiejskich i ostatecznie w roku 1753 stał się ich wyłącznym właścicielem. Dokończył zapoczątkowaną przez ojca budowę pałacu w Nowym Mieście oraz ufundował i wybudował kościół i klasztor o.o. Kapucynów. Skupił również od krewnych dawne ziemie rodziny Granowskich: Granówek, Dalekie i Kurów. 

Był Kazimierz, podobnie jak jego teść, konserwatystą przeciwstawiającym się koniecznym zmianom w ustroju upadającego kraju. Uwikłany w rozgrywki magnatów i obcych mocarstw ocknął się gdy widać już był wyraźnie ostateczny upadek Rzeczpospolitej. „ Późno przystąpił do konfederacji barskiej, ale za to cały swój i żony majątek jej poświęcił, tak że oprócz przeciążonego długami Nowego Miasta, nic więcej żonie nie zostawił. Pozostała po nim wdowa otrzymała z funduszów pojezuickich 88 000 florenów, ubezpieczonych na Nowym Mieście” (8). 

Umarł w Warszawie w roku 1774 nie pozostawiając żadnego potomka. Bona wraz z innymi sukcesorami Kazimierza sprzedała resztki jego majątku, w tym Nowe Miasto swojemu bratu Ignacemu. Do końca życia mieszkała w Warszawie, będąc jak się wydaje na garnuszku swojej młodszej siostry Marianny Lanckorońskiej, również wdowy i wraz z nią oraz Barbarą Sanguszkową zajmowała się działalnością charytatywną. Jak pisze Sobieszczański: „... stanowiły „trójcę świętą, jak wtedy mówiono powszechnie. Istotnie Warszawa patrzyła ze szczególnym współczuciem na te panie, które w czasie ogólnego zbytku i rozpusty przykładnie modliły się i o dobre uczynki ubiegały, znajdując do nich środki nawet w ręcznej robocie, nigdzie przez nich z rąk nie wypuszczanej. Przy tym wszystkim bywały u nich jednak świetne wtedy zebrania, czyli tak zwane reuniony, które się odbywały bez muzyki, kart i tańców, a na które uczęszczał król Stanisław August i cały świat modny. Chociaż miasto wrzało życiem wcale nieprzykładnym, tutaj te pobożne pokutnice, te siostry miłosierdzia, choć nie w zakonnej sukni, przykładem swoim uczyły pokory i moralności i wstrzymywały potok rozuzdanego zepsucia...” (6).

Nie wiem kiedy umarła Bona Granowska lecz wraz z jej śmiercią urwał się ten przedziwny łańcuch warszawskich Bon, któremu nowe ogniwo przybywało co drugie pokolenie i który połączył ze sobą aż cztery rodziny: Marianich, Baryczków, Świdzińskich i Granowskich. 



Opowiadał: Krzysztof Jaszczyński, kustosz www.muzeum.warszawa1939.pl
... wrzesień 2005.



Bibliografia:

1. Encyklopedia Warszawy, PWN Warszawa 1975.
2. A. Sołtan „Warszawianie na Uniwersytecie Krakowskim w latach 1400-1642” w Warszawa XVI-XVII wieku, PWN, Warszawa 1974.
3. M. Baruch, Baryczkowie Dzieje rodu patrycyuszowskiego Starej Warszawy, Nakładem Towarzystwa Miłośników Historii, Warszawa 1914.
4. Warszawa w latach 1526-1795, PWN, Warszawa 1984.
5. J. Szczęsny „Kilka słów o Świdnie i rodzinie Świdzińskich”, Tygodnik Ilustrowany Nr. 98, Warszawa 1877.
6. F.M. Sobieszczański, Warszawa – wybór publikacji, PIW Warszawa 1967.
7. K.Konarski, Warszawa w pierwszym jej stołecznym okresie, PIW Warszawa 1970.

Dane genealogiczne ze źródeł udostępnionych przez Pana Andrzeja Zygmunta Rola-Stężyckiego ( www.instytut-genealogii.com.pl), któremu w tym miejscu serdecznie dziękuję.

8. A. Boniecki, Herbarz Polski Warszawa, 1904.
9. Kazimierz Puławski, Kronika polskich rodów szlacheckich Podola, Wołynia i Ukrainy, Brody 1911.
10. Polsko Słownik Bibliograficzny, PAN Warszawa – Kraków. 
11. S. Uruski, Rodzina – Herbarz szlachty polskiej, Warszawa, 1907

Portrety i zdjęcie nagrobka z książki M.Barucha

...biblioteka.warszawa1939.pl

[Powrót]