Opowieści kustosza...

Zamiast wstępu

     Będzie to historia jednej posesji przy ulicy Długiej, na której w wiekach XVII i XVIII stał dworek, był ogród i sad. Przez sto lat, o których opowiem, był ten grunt w rękach różnych właścicieli, osób znanych, choć może nie z pierwszych stron gazet, jakbyśmy to dziś powiedzieli. Będzie to opowieść nie tylko o dworku ale i o ludziach, którzy byli z nim związani. Pretekstem dla mojej opowieści jest dziewięć oryginalnych dokumentów: aktów notarialnych, listów, umów i ugód, które trafiły do naszego muzeum. Niektóre pisane po łacinie inne po polsku. Najstarszy z roku 1661 najmłodszy z 1756. Jak "na swoje lata" są w doskonałym stanie, mimo że niektóre ślady wskazują, że traktowano te dokumenty jak śmieci gotowe do wyrzucenia na makulaturę. Na szczęście ocalały i stanowią dziś kapitalny materiał do uszczegółowienia historii tego malutkiego fragmentu naszego miasta. Uszczegółowienia, gdyż niektórych informacji, zawartych w naszych dokumentach próżno szukać w istniejącej literaturze historycznej czy varsawianistycznej. Są to fakty bądź zupełnie nie znane bądź inaczej interpretowane. Będzie to opowieść w odcinkach lecz w tej chwili trudno mi powiedzieć ile tych odcinków powstanie i ile czasu upłynie zanim moja opowieść dobiegnie końca.


Część I. "Ogród Mniszkowski"

Dwór Kuchmistrza Koronnego


     Co do tego, że w połowie XVII wieku istniał przy ulicy Długiej dwór Andrzeja Mniszka nie ma najmniejszych wątpliwości. Zapewnia nas o tym najstarszy, wierszowany przewodnik po Warszawie autorstwa muzyka i budowniczego królewskiego Adama Jarzębskiego (1) z roku 1643 w części poświeconej ulicy Długiej:



     Ale miejsce, gdzie stała owa altanka, w której pan Adam z kuchmistrzem koronnym popijali garwolińskie piwo nie jest już takie oczywiste. Powszechnie uważa się, że dwór kuchmistrza koronnego Mniszka stał na posesji naprzeciwko kościoła pijarów, zwanej "suchy las", mniej więcej w miejscu gdzie obecnie stoi budynek nr 20. Sobieszczański w "Pochodzenie nazwisk..."(2) tak pisał o tym miejscu:

"Suchy Las, kamienica przy ulicy Długiej pod nr 546 [obecnie 20]. - O tym nazwisku jest podanie, iż w końcu XVII wieku rosły tu drzewa. w stanie natury, nie przesadzone od nikogo resztki lasu, który był niegdyś nad brzegiem Wisły, i stąd jakoby miejscowość tutejszą Suchym Lasem przezwano. To pewna, iż na początku XVII wieku był ogród i dwór z dawna Suchy Las mianowany, który należał do Orłowskich, następnie do Mniszchów; zniszczony za pierwszej wojny szwedzkiej, sprzedany był w r. 1661 przez Jana z Wielkich Kończyc Mniszcha Mikołajowi Prażmowskiemu, biskupowi łuckiemu, kanclerzowi w. koronnemu. Marianna Prażmowska, żona Pawła, starosty łom­żyńskiego, wystawiła tu znowu dwór, który w r. 1702 sprzedała Aleksandrowi Kowalkowskiemu, skarbnikowi ziemi dobrzyńskiej; ten zbył go Schindlerom, zamożnym mieszczanom, od których w r. 1781 nabył Antoni Gaszyń­ski, szambelan królewski, od niego zaś odkupili Prażmowscy"

     Problem w tym, że w rejestrach (3,4) sporządzonych na potrzeby kontrybucji szwedzkiej w latach 1655-56, w miejscu opisanym przez Sobieszczańskiego nie wymienia się dworu Mniszka. Na tym obszarze znajdujemy w rejestrze jedynie dwa dwory: "dwór jp. Gisse Obersztera" i "dwór jx Leżańskiego". Właśnie dwór księdza Leżeńskiego znajdował się dokładnie w miejscu przewidzianym przez Sobieszczańskiego na dwór Mniszka. Zresztą ks. Tomasz Leżeński, póżniejszy biskup chełmski i łucki, był właścicielem tej posesji, wg "Rewizji Gospód.."(4), także w roku 1669. Prażmowscy pojawiają się tu dopiero w "Pomiarze ulic..."(4) z roku 1700, gdzie jako właściciel wymieniony jest starosta łomżyński (Paweł Prażmowski), o którego żonie pisze Sobieszczański. Można nawet domyślać się dlaczego Sobieszczański przypisał tę posiadłość Prażmowskim czterdzieści lat wcześniej. W "Rewizji Gospód.." napisano: "Dwór na gruncie jm. Ks. biskupa łuckiego, gdzie słudzy tego stawają". I właśnie ten "biskup łucki" zmylił Sobieszczańskiego. Faktycznie Mikołaj Prażmowski był biskupem łuckim ... ale znacznie wcześniej. W roku 1669 był już arcybiskupem gnieźnieńskim i jego posiadłość znajdujemy w "Rewizji Gospód..." na ul. Miodowej, w miejscu gdzie jest obecnie kościół oo. kapucynów. Natomiast w 1669 biskupem łuckim był Tomasz Leżeński, czyli, że w roku tym posiadłość znajdowała się nadal w rękach tego samego właściciela. Jakoś dziwnie Sobieszczański nie zajrzał do "Rejestru kontrybucji szwedzkiej...", który musiał znać choćby jako cenzor, podpisujący zgodę na publikację czwartego tomu "Starożytności Warszawy" Wejnerta (3), w którym opublikowany jest ten rejestr. Bo gdyby zajrzał to dowiedziałby się gdzie znajdował się dwór Andrzeja Mniszka! A znajdował się po przeciwnej stronie ulicy Długiej, na drugiej posesji w kierunku Bielańskiej licząc od ul. Miodowej. Właściciel dworu nie jest ukryty pod mianem swojego tytułu, lecz wymieniony z nazwiska. Czytamy tam bowiem "dwór pp. Mniszków"! Możliwe, że Sobieszczański widział ten zapis, ale nijak to miejsce nie dałoby się powiązać z Prażmowskimi, bo żaden późniejszy dokument ich tam nie wymienia. Musiał natomiast wiedzieć o transakcji pomiędzy spadkobiercami Andrzeja Mniszka (umarł w roku 1653) a Mikołajem Prażmowskim i stąd "dobudował" teorię o dworze Mniszka na "suchym lesie". Lokalizację tę powtarzali za nim (zresztą powtarzają nadal(5)) i inni autorzy, choćby Władysław Tomkiewicz przygotowując edycję "Gościńca..." Jarzębskiego (1).

     Oczywiście łatwo jest krytykować Sobieszczańskiego, który pisał swój tekst 140 lat temu, gdy leży przede mną dokument rozstrzygający kwestię lokalizacji dworu królewskiego kuchmistrza.

Dokument Przewielebnego Biskupa

    Trzystronicowy dokument zapisany na dwóch kartach czerpanego papieru pochodzi z roku 1661. Papier jest pożółkły i połamany w wyniku składania na "sześć" i niestety ... z brakującym kawałkiem pierwszej karty, co powoduje, że utraciliśmy 2/9 tekstu. I to dość istotne fragmenty. Na szczęście to co pozostało wystarcza aby uznać ten dokument za bardzo ważny dla historii interesującej nas posesji. Cały dokument napisany jest po łacinie ale pisarz miał na tyle wyraźny charakter pisma, że z odczytaniem go nie ma problemów. Pod nagłówkiem ktoś, innym charakterem i atramentem, dopisał: "Ogród Mniszkowski" i stąd tytuł mojej opowieści.

Pierwsze dwie strony dokumentu

     Nie będę przytaczał tu treści całego dokumentu a zwłaszcza jego końcowej części pełnej prawniczych formuł. Przyjdzie może na to czas kiedy indziej. Teraz skupię się jedynie na jego najistotniejszych fragmentach. Jest to klasyczny dla tamtego okresu dokument "notarialny" ze wszystkimi charakterystycznymi dla takich dokumentów sformułowaniami i stylistyką.

Oto pierwsza strona dokumentu w tłumaczeniu:

"Działo się w Warszawie w czwartek najbliższy przed Niedzielą Cantate dnia 23 Maja roku pańskiego 1661. Przed urzędem i aktami tutejszymi wójtowsko-ławniczymi Miasta Starej Warszawy stawił się osobiście Jaśnie Wielmożny i Przewielebny Pan, Pan na Prażmowie Prażmowski Biskup Łucki i Brzeski, Wielki Kanclerz Koronny, dożywotni administrator opactwa sieciechowskiego itd. itd. zdrowy na ciele i umyśle, przy uznaniu właściwości niniejszego urzędu względem tego aktu i następstw stąd dla niego wyniknąć mogących jawnie, publicznie, dobrowolnie i bez przymusu zeznał i wyraźnie zeznaje: Iż ów plac, leżący odłogiem i opustoszały, na którym przedtem stał Dwór z zabudowaniami a obecnie nic nie ma poza zniszczonym płotem z surowych prętów porośniętym krzakami, jak to powiedziano w umowie, o wymiarach około 130 łokci długości oraz szerokości 34 łokci, pomniejszony w połowie tej posiadłości o kawałek wspólny z sąsiednią posiadłością sad i ogród niegdyś spadkobierców nieżyjącego Wielmożnego Pana Gembickiego przedtem krajczego królewskiego potem kasztelana gnieźnieńskiego, o wymiarach około 50 łokci długości oraz szerokości 12 łokci łącznie, stąd prostą linią, przez obszar obecnie przez niesprawiedliwą wojnę całkowicie zdewastowany, ich własność prawem dziedzictwa przez nich nabyta w Warszawie przy ulicy zwanej Długą w kierunku Leszna położona jest, z jednej strony pomiędzy gruntem spadkobierców nieżyjącego Prześwietnego Wojciecha Giss budowniczego Jego Królewskiej Mości, rajcy warszawskiego, z przeciwnej ogrodami i gruntami przyległymi spadkobierców nieżyjącego Szlachetnego Jakuba Giss podskarbiego Najjaśniejszego nieżyjącego Karola Ferdynanda Królewicza Polskiego i Szwedzkiego obecnie Sławetnego Jana Fochta obywatela i kupca warszawskiego, następnie spadkobiercami wspomnianego powyżej nieżyjącego Wielmożnego Gembickiego kasztelana gnieźnieńskiego, następnie Sławetnej Marianny Orlemussówny wdowy po Sławetnym nieżyjącym Davidzie Mintzerze ławniku warszawskim, z drugiej strony położonym także na ulicy Długiej wejściem do owocowego ogrodu spadkobierców nieżyjącego Prześwietnego Martina Fukiera rajcy tegoż Mia(sta) (Warszawy) [...] nieżyjącego [...] Pana Andrzeja z Wielkich Kończyc M[...]" 

(podkreślenie jak w oryginale dokumentu)

     Niestety w tym miejscu urywa się tekst pierwszej strony! Lecz i tak zawarte na niej informacje, połączone z danymi z innych źródeł (np. 4,16), pozwalają na dokładne umiejscowienie owej posesji a nawet określenie w przybliżeniu jej wymiarów. W przybliżeniu, bo i w dokumencie zaznaczono, że wymiary te są przybliżone. Co ważne dla historii tego kawałka ulicy Długiej znajdujemy tu również właścicieli sąsiednich posesji co umożliwia weryfikację danych z podawanymi w innych publikacjach. Jedynym nowy faktem - przynajmniej dla mnie - jest informacja, że narożna działka należała uprzednio do Jakuba Gizy. Wymieniony w dokumencie ogród Marcina Fukiera leżał po drugiej stronie ulicy Długiej co znajduje potwierdzenie w źródłach. Warto może w tym miejscu wspomnieć, że Krzysztof Gembicki, kasztelan gnieźnieński, zakupił swoją posiadłość od Adama Jarzębskiego, wspomnianego powyżej twórcy wierszowanego przewodnika po Warszawie.

Prawdopodobny zasięg gruntów wymienionych w dokumencie naniesiony na fragment "Delineacji Hiża i Jędrzejowskiego" z roku 1771 (6)

     Uważni czytelnicy książki Maksymiliana Barucha "Baryczkowie – dzieje rodu patrycjuszowskiego Starej Warszawy"(7) mogliby się domyśleć kim byli spadkobiorcy Andrzeja z Wielkich Kończyc Mniszka. Jednak kropkę nad "i" stawia druga strona dokumentu:

Druga strona

(Grastino Festi Assumptionis Beatissima virginis Maria – święto Wniebowzięcia Matki Boskiej – 17 sierpień) roku bezpośrednio poprzedniego 1660 zeznane i we właściwym czasie do akt właściwego urzędu radzieckiego Starej Warszawy w środę najbliższą po niedzieli (Dominicam reminiscere quadragesimalem) roku bieżącego przeniesione. 
Prawne przejęcie i oficjalne wprowadzenie w posiadanie przez Zeznajacego dokonano przez Mężów Zaufania (Iuris Fidelium) 17 Marca roku bieżącego. Następnie potwierdzone również przez Urodzonego Pana Mikołaja Konstantyna Giss Półkownika JKM i Oświeconego i Przewielebnego Aleksandra Giss Kanonika Warszawskiego i Sekretarza JKM, wspomnianej uprzednio nieżyjącej Urodzonej Pani Barbary Giżanki Wielmożnego Pana Andrzeja Mniszka Kuchmistrza Królewskiego prawnej małżonki, bracia i prawni spadkobiercy dokumentem przed Aktami Metrykalnymi Królewskiej Kancelarii mniejszej we wtorek najbliższy po Niedzieli Palmowej roku bieżącego, w którym ci Urodzeni Giżowie zrzekają się praw w imieniu swoim oraz jako opiekunowie prawni w imineniu wnuczek i wnuczka nieletnich sierot wczesniej wspomnianych Barbary, Anny i Franciszka Gissow sukcesorów(spadkobierców) brata rodzonego. A kopia złożona w aktach cywilnych urzędu radzieckiego Warszawskiego w piątek najbliższy po pierwsze Niedzieli po Wielkanocy (Dominicam Conductus Pascha), następnie nabycie i wprowadzenie w posiadanie zatwierdzone zostało prawnie według dokumentu (relacji) Mężów Zaufania przez urząd radziecki warszawski w srodę bezpośrednio po drugiej Niedzieli po Wielkanocy (Dominicam Missericordia) w całości i zupełnie a to z całym pełnym prawem dziedziczenia i nabycia dziedzicznej własności, bliższości, dochodami, przywilejami i korzyściami przynależnymi i wszystkimi dochodami a także z libertacją i uwolnieniem od jakiegokolwiek świadczeń szczególnie stawnia tamże (urzędowych podróżnych) również w czasie sejmu i innych zjazdów publicznych także Sądów i aktów uroczystych i to zarówno w czasie jego osobistej obecności lub nieobecności oraz nie udostępniania jego gruntu i zabudowań dla potrzeb dworzan dworu królewskiego. 
(
Continuo usu ab Immemorabili tempore firmatis ???) w takiej szerokości, długości, obszerności w jakiej (ten) grunt w swoich krańcach oraz granicach na poprzedniej stronie opisanych się rozciąga i w jakich go faktycznie (rzeczywiście) mieli i posiadali wyliczeni sukcesorzy tegoż wyżej wymienionego niegdyś Wielmożnego Marszałka Dworu Królewskiego. Który to Tenże Jaśnie Wielmożny i Przewielebny zeznający faktycznie ma i aż do tego czasu (do czasu tego dokumentu) posiada. Szlachetnego i Prześwietnego Stefana Kazimierza Ankiewicza Sekretarza JKM i Dworskiego Pisarza Dekretowego, którego […]

(tu urywa się druga strona dokumentu; podkreślenie jak w oryginale dokumentu)

Spadkobiercy pana kuchmistrza

     Spadkobiercami byli bracia Barbary Giżanki, prawowitej żony (Consortis Legitima) kuchmistrza Andrzeja Mniszka jak to zresztą napisali Baruch(7) i Boniecki(15). I jestem pewien, że to właśnie Barbara Giżanka wraz z mężem i to w tym właśnie miejscu podejmowała piwem garwolińskim muzyka Jarzębskiego. Nasz dokument potwierdza również informację Barucha, że przed śmiercią Andrzej Mniszek doczekał się tytułu Marszałka Dworu (Curia Regni Praefectus). Żadnej z tych informacji nie znajdziemy natomiast w sławnych herbarzach (poza Bonieckim); ani faktu drugiego małżeństwa ani zmiany tytułu. "Wielki kuchmistrz koronny, starosta lwowski, ostrołęcki, gliniański, osiecki ożeniony z Sydonią Urszulą Ortenburg, którą sobie "przywiózł" z podróży u boku króla Władydława IV do Baden. Miał z Sydonią dwóch synów Jana i Michała"(8) - to mówią herbarze.

     Nie powinno nas również dziwić jak mogło dojść do mariażu Giżanki z Mniszkiem. Wszakże to ojciec Andrzeja - Mikołaj "wyswatał" stryjeczną babkę naszej Barbary, również Barbarę, z królem Zygmuntem Augustem "wykradając" ją z klasztoru Bernardynek. To owa Barbara oraz Michał i jego brat Jerzy Mniszkowie stawali przed sądem oskarżeni o okradzenie króla po śmierci. To o Giżach krążyły po mieście plotki, że ukrywają ów mityczny ukradziony skarb. (Wszystkich zainteresowanych tą „aferą” odsyłam do książki Stanisława Szenica "Królewskie kariery warszawianek"(9)). Nic więc dziwnego, że owdowiały pan kuchmistrz koronny mógł związać się z rodziną, z którą był również blisko związany jego ojciec. Z faktu, że sąsiednie posesje także należały do Giżów można domniemywać, że to prawdopodobnie Barbara wniosła w posagu Andrzejowi dwór i posiadłość na Długiej, co mogło być dodatkowym bodźcem dla pana kuchmistrza. Możliwe również, że dzięki temu mariażowi uzyskał dostęp do części owego legendarnego skarbu.

     Jednej z informacji podanych przez Barucha nasz dokument nie potwierdza. A mianowicie, że Barbara z Giżow Mniszkowa po śmierci męża wyszła ponownie za mąż, tym razem za księcia Andrzeja Czartoryskiego na Klewaniu! Została więc księżną, podobnie jak wspomniana powyżej jej imienniczka, ostatecznie żona Michała księcia Woronieckiego. Nie ma powodu nie wierzyć Baruchowi, który jako jeden z nielicznych varsawianistów zawsze podawał źródła swoich wiadomości. Herbarze twierdzą jednak uparcie, że książę Andrzej umarł jako kawaler. No cóż, skoro „nie zauważyły” pierwszego małżeństwa Barbary mogły zignorować i drugie. W naszym dokumencie fakt ponownego małżeństwa Giżanki nie został odnotowany pewnie dlatego, że nie miał żadnego znaczenia dla sprawy.

     Nie znajdujemy również w naszym dokumencie, jako spadkobierców, synów Andrzeja Mniszka – Jana i Michała. Prawdopodobnie zgodnie z małżeńską intercyzą prawa dziedziczenia tej posiadłości po śmierci Andrzeja przechodziły w całości na Barbarę i jej spadkobierców. Była to dość powszechna praktyka zabezpieczania praw małżonków do wnoszonych przez nich posiadłości. 

     Widocznie Sobieszczański wiedział o transakcji pomiędzy spadkobiercami Andrzeja Mniszka i Mikołajem Prażmowskim w roku 1661 skoro wspomina o tym w tekście o "suchym lesie". Nie miał jednak pewnie w ręku żadnego dokumentu i nie wiedząc o mariażu Mniszka z Giżanką za spadkobiercę uznał jego syna Jana (Michał w roku 1661 już nie żył).

Powiększenie fragmentu z nazwiskiem Barbary

     Warto zwrócić uwagę na pisownię nazwiska Giżow. O ile nazwisko mężczyzn pisane jest w tym dokumencie jako Giss to Barbara występuje jako Giżanka, pisana przez "ż" (patrz powiększenie).

     Wydaje mi się, że wyjaśnienia wymaga "wprowadzenie w posiadanie przez mężów zaufania". Baruch (16) napisał, że był to starodawny obyczaj połączony z "czterokrotnym obwoływaniu przy symbolicznym oddaniu garści ziemi" do rąk nowego właściciela. Obyczaj ten miał swoje uzasadnienie prawne. Sprzedający lub darujący jakąś nieruchomość wyznaczał w akcie sprzedaży lub darowizny osobę lub osoby (mężów zaufania – zwykle urzędników miejskich np. rajców czy woźnych), które w jego imieniu przekazywały formalnie posiadłość nowemu właścicielowi po dopełnieniu przez niego wszystkich formalności opisanych w akcie sprzedaży lub darowizny – na przykład po wniesieniu pełnej zapłaty. Dopiero zeznanie przez mężów zaufania przed właściwym urzędem o dokonaniu wprowadzenia w posiadanie nowego właściciela skutkowało wpisaniem go do odpowiednich akt właśnie jako pełnoprawnego właściciela posiadłości. Często brak takiego "wprowadzenia w posiadanie" był podstawą do procesów o zwrot nieruchomości przez spadkobierców poprzedniego właściciela. 

     Wróćmy jednak do koligacji rodzinnych pani Mniszkowej. Jak wynika z dokumentu nie żyła już gdy doszło do sprzedaży działki Przewielebnemu Biskupowi. Sprzedającymi byli jej bracia i prawni spadkobiercy (Fratribus Seu Successoribus Legitimmis): Mikołaj Konstanty – pułkownik Jego Królewskiej Mości i Aleksander - ksiądz kanonik warszawski, sekretarz Jego Królewskiej Mości oraz reprezentowani przez nich wnuczki i wnuk czyli dzieci nieżyjącego już, a nie wymienionego z imienia, ich brata rodzonego (frater germano). Jednak dzięki Bonieckiemu(15) wiemy, że bratem tym był wspomniany już wcześniej w naszym dokumencie (z tytułem Nobiles - szlachetny) Jakub, właściciel posesji na rogu Długiej i Miodowej sąsiadującej z dworem Mniszków. Jego żoną i matką owych sierot była wg Bonieckiego Barbara Klempold (Kleinpolt?).

     Informacje zawarte w naszym dokumencie mają kapitalne znaczenie dla genealogii Giżów. Potwierdzają stopień pokrewieństwa Mikołaja Konstantego i Aleksandra - kanonika, podany przez Bonieckiego a ignorowany zupełnie przez późniejsze publikacje, twierdzące, że byli braćmi stryjecznymi! Natomiast za brata rodzonego Mikołaja Konstantego uważa się powszechnie innego Aleksandra, sławnego burmistrza z okresu wojen szwedzkich (12). Jedynie Wiktor Gomulicki(10) uważał, że ów burmistrz Aleksander był naprawdę Janem Aleksandrem. Nie wiem niestety natomiast jakie pokrewieństwo łączyło według Gomulickiego Jana Aleksandra burmistrza z Aleksandrem kanonikiem bo edytorzy powojennego wydania "Opowieści o starej Warszawie" zmienili mu ten fragment zdania na – bracia stryjeczni! Aby lepiej zrozumieć o czym mowa musimy jednak zajrzeć do fragmentu drzewa genealogicznego rodziny Giżów.

     Gdy przystępowałem do rysowania tego drzewa wydawało mi się, że będzie to sprawa łatwa, zważywszy na ogrom informacji na temat Giżów. Jakże się jednak myliłem! Sprzeczne informacje źródłowe, powtarzalność imion i dość swobodne podchodzenie do źródeł czy wręcz ich nie cytowanie przez niektórych autorów to tylko część problemów na jakie się natknąłem. Większość Gizów w herbarzach jest wymieniana jedynie z imienia bez informacji o wzajemnych koligacjach. Byłbym szczęśliwy gdyby choć połowa opracowanego przeze mnie drzewa była prawdziwa! Nie będę tu omawiał szczegółowo wszystkich przedstawicieli tego rodu, może w przyszłości poświęcę tej rodzinie kolejną opowieść. Teraz skupię się jedynie na niektórych członkach rodziny Giżów, ważnych dla mojej opowieści.

Pierwsze trzy pokolenia warszawskich Giżów.

     Wszyscy autorzy są zgodni co do jednego: że protoplastą warszawskich Giżow był niejaki Baltazar, który przywędrował do Warszawy z Niemiec i został zapisany w księdze miejskiej w roku 1512. Nie wiemy ile miał dzieci ale w historii miasta zapisała się jedynie linia zapoczątkowana przez jego syna Jana. Jan miał co najmniej trzech synów i jedną córkę ową słynną, żeby nie powiedzieć legendarną Barbarę, nałożnicę króla Zygmunta Augusta. Z jej trzech braci: Baltazara, Jana i Jakuba, Jan jest postacią mglistą, gdyż poza jednym jedynym źródłem (11) nie spotkałem o nim, ani o jego ewentualnych potomkach, żadnej wzmianki. Możliwe więc, że albo umarł bezdzietnie albo też został pomylony ze swoim ojcem również Janem. Od pozostałych dwóch braci wywodzą się dwie linie tej sławnej i wielce zasłużonej dla miasta rodziny patrycjuszy warszawskich. 


Linia Baltazara syna Jana

Baltazar, ławnik starej Warszawy z żoną Elżbietą z Szeligów miał co najmniej trzech synów (Pawła, Wojciecha i Franciszka) i jedną córkę Annę. 
          Paweł był księdzem (m.in. altarystą kościoła św. Ducha w Warszawie, proboszczem liwskim, inflanckim i goniądzkim, spowiednikiem królowej Konstancji), którego karierę duchownego przerwała w roku 1624 śmierć w czasie straszliwej zarazy jaka panowała wówczas w Warszawie. Zdążył jednak (chyba jako pierwszy z Giżów) uzyskać z rąk króla szlachectwo dla siebie i swojej rodziny. Pieczętował się herbem Giza III wywodzącym się od rodzinnego gmerku. W kościele św. Jana był niegdyś jego nagrobek ozdobiony herbem a wystawiony przez matkę i braci. 
          Wojciech (zmarł w roku 1655) – rajca, burmistrz i budowniczy Jego Królewskiej Mości - wymieniony na pierwszej stronie naszego dokumentu jako właściciel gruntu sąsiadującego od strony Leszna z posesją Mniszków. Jego syn Stefan był m.in. proboszczem w warszawskim kościele św. Ducha.
          Franciszek – student Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz uniwersytetów w Heidelbergu, Bolonii i Padwie, kupiec warszawski. O jego ewentualnych potomkach nic nie wiadomo.
          Anna – miała dwóch mężów Jana Rudawskiego i Macieja Wołoszyńskiego. Jej syn z pierwszego małżeństwa Wawrzyniec Rudawski (1617 – 1690) był historykiem opisującym dzieję panowania Jana Kazimierza (2). 



Linia Jakuba syna Jana

Jakub (zm. 1603) - rajca i burmistrz - miał dwie żony: Jadwigę z Fukierów i Cecylię z Pipanów. Z pierwszą żoną miał co najmniej trzech synów: Jana (powrócę do niego później) oraz Pawła i Łukasza, którymi nie będę się w tej opowieści zajmował. Z drugą miał również trzech synów: 
          Jerzy - to prawdopodobnie aptekarz wymieniany w "Kontrybucji Starego Miasta Warszawy z roku 1612"(4). Nic więcej o nim nie wiadomo. 
          Aleksander, ze względu na dużą liczbę dzieci może być uznany za założyciela oddzielnej linii rodu Giżów (tabl. III). 
          Mikołaj, m.in. burmistrz, z Łucją Chawłasówną, wg niektórych źródeł, miał syna Aleksandra, kanonika gnieźnieńskiego, kujawskiego, wolborskiego i warszawskiego(12). Jeśli tak było, to nie jest on tożsamy z Aleksandrem wymieniony w naszym dokumencie kanonikiem warszawskim i sekretarzem królewskim. 

Portret burmistrza Mikołaja Giża. Rycina z XVII wieku (13)


(gwiazdką zaznaczono osoby występujące w naszym dokumencie)

Linia Aleksandra syna Jakuba

Aleksander - zmarł w roku 1628, ożenił się z Barbarą Majeran (Mariani), z którą miał co najmniej czterech synów i dwie córki. Po śmierci Aleksandra Barbara wyszła ponownie za mąż za Stanisława Baryczkę (7)
          Jacek (ur. 1610) był przypuszczalnie najstarszym synem Aleksandra. Po studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim osiadł prawdopodobnie w Krakowie, jak to sugerują źródła cytowane przez Barucha(7). Nic więcej o nim nie wiemy.
          Mikołaj Konstanty (ur. 1611 – zm. około 1663) – wymieniony w naszym dokumencie – pułkownik wielce zasłużony na wielu frontach ówczesnych wojen. W 1652 uzyskał szlachectwo dla siebie i swojej rodziny oraz herb Gisa II. Z Katarzyną Boim (wg. PSB) miał trzy córki: Magdalenę, Katarzynę Gryzeldę i Salomeę Franciszkę, natomiast Boniecki wspomina o córce Mariannie, która była od roku 1679 żoną Adama Osuchowskiego, oraz podaje informację, że niektóre dobra po śmierci Mikołaja Konstantego przejął Samuel Giza (może jego syn?). 
         Jakub (ur. 1613 - zm. przed 1660) po studiach na UJ studiował prawo na uniwersytetach w Inglosztad (1631) i Padwie (1635) (14). Od 1635 sekretarz królewski, w latach 1642 – 1651 podskarbi królewicza Karola Ferdynanda. W roku 1657 wymieniany jako major wojska polskiego. Właściciel posesji na rogu Długiej i Miodowej sąsiadującej z dworem Mniszków . Z żoną Barbarą Klempold (Kleinpold)(15) miał trójkę dzieci (Annę, Barbarę i Franciszka) wymienionych w naszym dokumencie.
          Aleksander - wg naszego dokumentu kanonik warszawski i sekretarz królewski.
          Barbara (wg naszego dokumentu zm. przed 1660) – żona Andrzeja Mniszka, kuchmistrza i marszałka dworu a następnie żona (wg Barucha (7)) Andrzeja księcia Czartoryskiego.
          NN córka.

Mieszczański gmerek Jana, herb Giza III z portretu Mikołaja i herb Giza II Mikołaja Konstantego.

          Jak widać choćby z pobieżnego oglądu drzewa genealogicznego Gizów, powtarzalność imion może być najczęstszym powodem pomyłek przy identyfikowaniu poszczególnych osób. Niestety nie udało mi się odszukać do tej pory żadnych wiarygodnych danych, które pozwoliłyby na pewne umieszczenie wspomnianego wcześniej Aleksandra-burmistrza we właściwym miejscu tego drzewa. Jednak zestawienie kilku faktów podanych przez Barucha i analiza sukcesji jednej z kamienic rynkowych pozwala mi sądzić, że Aleksander ten był synem Jana (syna Jakuba) czyli faktycznie bratem stryjecznym Aleksandra – kanonika i Mikołaja Konstantego – pułkownika. 



Linia Jana syna Jakuba 

Jan – (ur. 1571 zm. ok. 1626) – chyba jedyny w rodzinie Giżow poeta, publikujący pod nazwiskiem Gyseus autor m.in. łacińskich panegiryków na cześć Anny Jagiellonki i Stefana Batorego napisanych w czasie studiów w Krakowie i tam wydanych drukiem w roku 1588. W latach 1607-1626 był kolejno ławnikiem, rajcą, burmistrzem i wójtem (14). Nic nie wiemy o jego żonie lecz na pewno miał udokumentowanego źródłowo choć jednego syna – Stanisława (16). Według mnie jego drugim synem był Aleksander. 
          Stanisław – ksiądz, altarysta kościoła św. Ducha w r.1624; w r.1626 studia w UJ; od 1636 podskarbi królewicza Karola Ferdynanda. Zmarł prawdopodobnie przed rokiem 1642, kiedy to funkcję podskarbiego przejął wymieniony w naszym dokumencie jego brat stryjeczny – Jakub syn Aleksandra. 
          Aleksander (wg Gomulickiego Jan Aleksander) – (zm. ok. 1658) sekretarz królewski i metrykant skarbu koronnego ale przede wszystkim sławny burmistrz warszawski z okresu wojen szwedzkich wsławiony zwłaszcza umiejętnym poddawaniem miasta kolejnym najeźdźcom, jak to podają źródła opublikowane przez Wejnerta (3). Według PSB (12) z żoną Cecylią Ostrogurską miał dwóch synów: Stanisława Wojciecha (ur. 1645) i Aleksandra (ur. 1646) oraz córkę. Jednak z lustracji z roku 1659 wynika, że miał jeszcze jednego syna prawdopodobnie o imieniu Jakub, jak to można wywnioskować z tekstu Bonieckiego (15). 

Ostatnia strona

     Ostatnie, urwane zdanie z drugiej strony dokumentu: "Szlachetnego i Prześwietnego Stefana Kazimierza Ankiewicza Sekretarza JKM i Dworskiego Pisarza Dekretowego, którego..." - wyjaśnia się definitywnie na trzeciej, ostatniej jego stronie. To właśnie Stefanowi Kazimierzowi Hankiewiczowi i jego żonie Annie z Drewnów podarował Przewielebny Biskup ten plac, nabyty niespełna dwa miesiące wcześniej. Cała ostatnia strona pełna jest prawniczych formułek charakterystycznych dla takich aktów darowizn. Może warto tylko zwrócić uwagę na fakt, że była to darowizna wzajemna (antidonum) czyli, że biskup podarował Hankiewiczom tę posiadłość w zamian za jakiś inny (nie wymieniony w tym ocalałym fragmencie dokumentu) dar, a obie strony stwierdziły, że jest ta wzajemna darowizna "satysfakcjonujaca, pełna i wystarczająca". Nie można wykluczyć, że opis tego co podarował biskupowi pan pisarz dekretowy znajdował się na brakującym fragmencie drugiej strony. Możliwe, choć jest to całkowita spekulacja nie poparta (jak na razie) żadnymi dowodami, że Hankiewiczowie wymienili się na grunt, na którym faktycznie w póżniejszych latach miał swój dwór biskup Prażmowski, czyli posesję na ul. Miodowej, o której wspomniałem na poczatku tej opowieści. Niemniej fakt tak szybkiego wyzbycia się przez biskupa nowonabytej ziemi jest zadziwiający i może rodzić podejrzenie o jakieś spekulacje gruntami. Możliwe, że chodziło o zachowanie owej wspomnianej wyżej libertacji!

Fragmenty trzeciej strony dokumentu. Na górnym widoczne nazwiska obdarowanych a na dolnym podpis biskupa Prażmowskiego.


     Na zakończenie warto poświęcić kilka zdań Stefanowi Kazimierzowi Hankiewiczowi. Pochodził z rodziny śląskiej, lecz urodził się w Ostrorogu w woj. wołyńskim (12). W roku 1653 był pisarzem dekretowym wołyńskim i pisarzem kancelarii wielkiej koronnej. Po ożenku z Anną, córką i dziedziczką aptekarza warszawskiego Łukasza Drewny (słynny burmistrz „powietrzny” Starej Warszawy w czasie zarazy 1624-1625) zaczął robić karierę w stolicy. Był gminnym, ławnikiem, rajcą, wójtem. Pełnił również funkcję skarbnika miejskiego i prowizora kościoła kolegialnego Św. Jana. W roku 1658 został administratorem ceł wodnych Starej Warszawy a w roku 1661 uzyskał godność sekretarza królewskiego i metrykanta kancelarii wielkiej koronnej oraz wójtostwo kijowskie. Był bardzo ceniony jako metrykant i ... archiwista. W latach 1664-74, po odzyskaniu części wywiezionych przez szwedów Archiwum Koronnego sporządził i opublikował inwentarz zawartych w tym archiwum rękopisów. W 1655 uzyskał od Jana Kazimierza szlachectwo szwedzkie a w roku 1673 został, w uznaniu zasług dla Rzeczypospolitej, nobilitowany. Początkowo zamieszkiwał wraz z pierwszą żoną we wniesionej przez nią w posagu kamienicy przy ul. Nowomiejskiej. 

     Przed rokiem 1669, datą "Rewizji gospód..." (4), stał się również właścicielem, wymienionego w naszym dokumencie i zaznaczonego na pokazanym planie, dawnego gruntu Dawida Mincera na ulicy Miodowej, na którym stanął dworek, prawdopodobnie główna siedziba Hankiewiczów. Ponieważ obie posesje Hankiewicza: grunt mincerowski i ogród mniszkowski stykały się ze sobą nie dziwi zatem, że we wspomnianej "Rewizji gospód.." wymienia się jedynie jeden grunt: ten od strony ul. Miodowej, na którym był dworek a pomija niezabudowany ogród od ulicy Długiej. Zresztą Hankiewicz miał w tym czasie jeszcze jedną posiadłość z dworkiem na ulicy Długiej, tuż za pokazanym na planie gruntem Wojciecha Gizy. Dworek ten wniosła mu prawdopodobnie w posagu druga żona, Franciszka Joanna Perotówna, córka rajcy i kupca warszawskiego Mikołaja, do którego należała w tym czasie sąsiednia posesja. Hankiewicz zmarł bezpotomnie przed rokiem 1700. Pozostawił pamiętnik, w którym opisał m.in. dokładnie losy miasta w czasie szwedzkiego potopu (3). Pamiętnik ten chyba nie zachował się do naszych czasów. 

     Z "Rewizji gospód ..." z roku 1669 dowiadujemy się również, że dawna posesja Gembickiego przeszła na własnośc sekretarza królewskiego Stanisława Razickiego i jego żony Zofii Baryczkówny, natomiast posesje Wojciecha Giży i Jana Fochta pozostawaly nadal w rękach ich spadkobierców. Na wszystkich tych posesjach powstały nowe dworki.

Cdn

     Jakie były dalsze losy "ogrodu mniszkowskiego" opowiem wkrótce w następnej części zatytułowanej: "Dworek pana hrabiego".


Opowiadał: Krzysztof Jaszczyński, kustosz www.muzeum.warszawa1939.pl
... październik 2005.

Bibliografia:

1. Adam Jarzębski, "Gościniec albo krótkie opisanie Warszawy", PWN, Warszawa 1974.
2. F.M. Sobieszczański, "Warszawa – wybór publikacji", PIW Warszawa 1967.
3. A.Wejnert, "Starożytności Warszawskie", t. I-VI, Warszawa 1848-1860.
4. A.Berdecka, J.Rutkowska, A.Sucheni-Grabowska, H.Szwankowska, "Źródła do dziejów Warszawy", PWN, Warszawa 1963.
5. J.S.Majewski, "W suchym lesie pod herbami" w Gazeta Wyborcza Stołeczna, 29.11.2004
6. Atlas Historyczny Warszawy – Wybrane źródła kartograficzne, Warszawa 1999.
7. M. Baruch, "Baryczkowie Dzieje rodu patrycyuszowskiego Starej Warszawy", Nakładem Towarzystwa Miłośników Historii, Warszawa 1914.
8. S. Uruski, "Rodzina – Herbarz szlachty polskiej", Warszawa, 1907.
9. S.Szenic, "Królewskie kariery warszawianek", Iskry, Warszawa 1971.
10. W.Gomulicki, "Opowiadania o Starej Warszawie", PIW, Warszawa 1980.
11. M.Bogucka, w "Warszawa w latach 1526-1795", PWN, Warszawa 1984.
12. Polski Słownik Bibliograficzny, PAN Wrocław-Warszawa – Kraków.
13. A.Kraushar, "Obrazy i wizerunki historyczne", Warszaw 1906.
14. A.Sołtan, "Warszawianie na Uniwersytecie Krakowskim w latach 1400-1642" w: "Warszawa XVI-XVII wieku" IH PAN Warszawa, 1974.
15. A.Boniecki, "Herbarz Polski", tom VI, Warszawa 1903.
16. M. Baruch, "Ród Fukierów", Nakładem Towarzystwa Miłośników Historii, Warszawa 1922.

...biblioteka.warszawa1939.pl

[Powrót]