...biblioteka.warszawa1939.pl
Kościół panien sakramentek w Warszawie.

Autor: Franciszek Maksymilian Sobieszczański



   Piękna świątynia na Nowem-mieście jest pamiątką po królowej Maryi Kaźmirze Sobieskiej, która, jak Marya Ludwika małżonka Władysława IV i Jana Kaźmirza, rodem Francuzka, zaprowadziła u nas wizytki, tak sama, podobnież z Francyi, przeniosła zakon benedyktynek ściślejszej reguły, od nieustannej czci oddawanej Najświętszemu Sakramentowi zwanych sakramentkami. Królowa Sobieska miała jeszcze nadto powód do wzniesienia nowego kościoła w Warszawie, uczyniwszy ślub podczas wyprawy wiedeńskiej, aby Pan. Najwyższy pobłogosławił jej mężowi i dał szczęśliwie wrócić walczącym z Muzułmanami. Co gdy się spełniło, zakupiła grunt od Kacpra Waltera rajcy warszawskiego, oraz dwa domy, jeden całkiem murowany, a drugi napół drewniany, od Adama Kotowskiego stolnika ziemi wyszogrodzkiej, z których kamienicę na. klasztor przerobiła, zaś kościół rozpoczęła budować w r. 1683 i w pięć lat takowy ukończyła. Wszelkie koszta ponosiła królowa z własnych dochodów i często zwidzała wznoszące się mury, strzegąc aby nic nie pominięto tak dla upiększenia, jakoteż odpowiedniego urządzenia wewnątrz. Poczem udała się do założycielki sakramentek w Paryżu, która jej przysłała w r. 1637 ośm zakonnic francuzkich i kilkanaście innych osób i te urządziły tutaj pierwszy klasztor, na wzór paryzkiego.

   Nowe to zgromadzenie w Polsce zobowiązało się modlić ciągłe przed Najświętszym Sakramentem, na chwałę całego kraju, uczyć młode panienki szlacheckie nauk i robót, wreszcie i przedewszystkiem rozpowszechniać w Warszawie i w Polsce język francuzki. Przepisy. założycielki wymagały także, aby modlitwy odbywały się zawsze w tymże języku, co dotąd jest zachowanem, i z tego powodu postanowionem było, aby 8 zakonnic zawsze były rodem. Francuzki, a 6 tylko Polek, który to ostatni warunek z czasem zastał uchylony.

   Wprawdzie istniały już wtedy zakłady naukowe, zakonne dla płci żeńskiej w Warszawie, bo u panien bernardynek uczono córki obywatelskie, a panny wizytki miały szkoły przeznaczone dla córek wyższej szlachty; gdy jednak ostatnie zgromadzenie więcej przez obce jak zakonne osoby udzielało nauki i niewiele panien mieścić się tam mogło, przeto nowy zakład mógł być bardzo użytecznym i takim był też ciągle od czasu swego założenia.

   Dyplom erekcyi wydała królowa dnia 22 czerwca, 1658 r. Przyjęły go bez zmiany zakonnice, potwierdził zaś Stanisław Witwicki biskup poznański, jako miejscowy pasterz dyecezyi. Przeniesienie sakramentek z zamku, gdzie od przyjazdu swego mieszkały, na Nowe miasto, odbyło się w tymże roku z. wielką uroczystością. Wszystkie cechy z chorągwiami z muzyką poprzedzały duchowieństwo zakonne i świeckie; następnie szli znajdujący się w Warszawie biskupi, a za nimi nuncyusz papieski. Król prowadził pierwszą przełożoną, a królowa podprzełożoną; senatorowie, i wszyscy dostojnicy rzpltej, magistrat starej i nowej Warszawy, oraz tłum ludu postępował za nimi. Po odprawionej mszy św. przez nuncyusza i kazaniu, oddane były klucze przełożonej, poczem zakonnice poprowadzone zostały przez chórową kratę do klasztoru, gdzie odebrawszy błogosławieństwo od celebrującego pasterza, zaczęły zaraz pełnić swoje obowiązki.

   Marya Kaźmira nieustannie opiekowała się swoją fundacyą; kochała ona sakramentki, tak jak niegdyś Marya Ludwika wizytki. Przebywała często w klasztorze, przeznaczyła znaczne fundusze na ich utrzymanie i brała udział we wszystkich uroczystościach jakie miały miejsce za jej pobytu w Warszawie. Nawet kiedy po śmierci króla Jana opuściła Polskę i osiadła w Rzymie, nie zapomniała o tutejszem zgromadzeniu i zajmowała się niem aż do swojej śmierci. 

   Pierwsze tedy zakonnice, jak mówiliśmy, były same Francuzki, lecz te po upływie pewnego czasu wróciły w rodzinne strony, usposobiwszy na swoje miejsce Polki. Pierwsza przełożona tutejszego klasztoru nazywała się Marya Rodegunda de Beavois. Pierwsza Polka, która sakramentką została w roku 1690, była Marya Bidzińska. Przełożoną jednak z Polek dopiero w r. 1730 obrano Katarzynę Potocką.

   Cały atoli zakon przykładnem życiem i wyższem ukształceniem, a mianowicie swem pochodzeniem, wkrótce zjednał sobie wielki mir w kraju. Możni panowie mieli szczególne dla klasztoru względy, zapisując znaczne fundusze na jego potrzeby; księżniczki, wojewodzianki, senatorówny. wstępowały do zgromadzenia, Tu przyjęła habit pomiędzy innemi Marya Józefa Wesslówna kasztelanka warszawska i jej siostra Klementyna, która kilkadziesiąt lat w zakonie przebywszy, umarła dopiero w r. 1831 w 85 roku życia. Obu tych sióstr ciotka, Konstancya Sobieska, małżonka królewicza Konstantego, także po śmierci swego męża zamieszkała u sakramentek i tu umarła. Księżna Anna Każmira Radziwiłłówna wojewodzianka nowogrodzka, była przełożoną klasztoru i wiele jeszcze imion ze znakomitych rodzin pochodzących liczyło w swojem gronie zgromadzenie warszawskie. W nowszych nawet czasach tu została sakramentką w r. 1800 przybyła do naszego miasta Adelaida z linii królewskiej Burbonów księżniczka de Conde, która odbywszy trzymiesięczną próbę, była obleczoną tegoż roku przez biskupa Miaskowskiego, w przytomności Ludwika XVIII, bawiącego wówczas w Warszawie, księcia i księżny Angouleme i wielu innych dostojnych osób. Z powodu zmian politycznych opuściła ona klasztor w r. 1805 i później była nową założycielką sakramentek w Paryżu.

   Za panowania, Augusta III, klasztor tutejszy w szczególnem był poważaniu, cały bowiem. wyższy świat stolicy w jego murach zgromadził się. Pobożna królowa Marya Józefa zastępowała im fundatorkę, kościół zaś, chociaż szczupły, niejednokrotnie wybierano do odprawiania najznakomitszych uroczystości duchownych. Liczba zakonnic doszła wtedy do znacznej cyfry, a majątek coraz bardziej pomnażał się. Wkrótce i miejsce okazało się zaszczupłe, dobudowano więc nowy gmach już za Stanisława Augusta, z funduszów wyżej wspomnianej księżniczki Radziwiłłówny, do czego i sam król w znacznej części się przyczynił. Skutkiem jego przyłożenia się, zakonnice otrzymały nowe, wspanialsze, a razem nierównie wygodniejsze niż przedtem mieszkanie. Rozszerzono wtedy wewnątrz nieco klasztor i zewnątrz przyozdobiono go od ulicy tak dalece, że króla Poniatowskiego sakramentki słusznie, uważają za drugiego swego fundatora. Stało się to w r. 1783. Potem zmieniły się czasy, a wypadki jakie później nastąpiły na położenie tutejszego klasztoru niemały wpływ wywarły. Rząd pruski odebrał mu dobra, wyznaczywszy szczupłe za nie wynagrodzenie. Znikła przeto dawna zamożność, zakonnice zubożały, ale nie upadły na duchu i nie przestały zarówno być gorliwemi do chwały Bożej i pracy w nauczaniu powierzonej im dziatwy; przebyły więc burze i do naszych czasów z chlubie wytrwały, wiodąc życie pobożne i pracowite, czem od początku swego istnienia zjednały sobie powszechny szacunek, wdzięczne wspomnienie w potomności i piękną kartę w dziejach oświaty krajowej. W r. 1838 staraniem przeoryszy Krystyny Sędzimirówny, kościół z klasztorem całkowicie wewnątrz i zewnątrz był odnowiony i znowu w r. 1851 jeszcze dokładniej i wspanialej kosztem rządowym został wyrestaurowanym.




   Sakramentki żyją podług reguły tak jak inne benedyktynki, z tą tylko różnicą, że mają nadto ślub tak w dzień jak w nocy bez żadnej przerwy klęcząc oddawać cześć Przenajświętszemu Sakramentowi. Reguła ich zatwierdzoną została najprzód przez papieża Innocentego XI w r. 1676, a następnie Klemens XI przez breve apostolskie 1705 r., na wstawienie się królowej polskiej, wszystkie dawniejsze przywileje potwierdził. Ubiór noszą one czarny, to jest suknię szeroką ze szkaplerzem na wierzchu, okrycie głowy czarne; na piersiach każda ma małą monstrancyę metaliczną. Wstępująca do zgromadzenia zostaje pół roku na próbie i następnie rok w nowicyacie, potem wykonywa professyą czyli śluby dozgonne i jeszcze lat cztery zostaje pod władzą mistrzyni; dopiero po skończeniu tych czterech lat, należy do narad zgromadzenia. Po uczynieniu professyi już niewolno opuszczać furty klasztornej, wyjąwszy te trzy przypadki: w czasie pożaru, z powodu' grasującego powietrza i. na nową osadę. Zgromadzenie panien sakramentek jest jedno w całym kraju; w r. 1736 był założony drugi taki klasztor przez jedną damę polską we Lwowie. Fundatorka warszawskich zakonnic pragnęła podobny instytut założyć w Rzymie, lecz to do skutku nie przyszło. Przełożona klasztoru nazywa się przeoryszą; jest obierana lub potwierdzana co lat trzy. Corocznie odbywa się obrzęd w uroczystość Najświętszej Panny Maryi, na którym wzywają opieki Boga-Rodzicy, mieniąc ją swoją najwyższą księżną.

   Opowiedziawszy w treści dzieje zgromadzenia sakramentek warszawskich, przystępujemy do opisu ich kościoła. Mała ta lecz gustowna świątynia, jest w kształcie kwadratu ze ściętemi kątami, czyli nieforemnego ośmioboku, do którego większych boków przytykają cztery kwadratowe przybudowania, tworzące tym sposobem krzyż równoramienny. Zewnętrze przyozdobione jest u dołu pilastrami porządku toskańskiego, reszta zaś w stylu odrodzenia. We frontonie głównym umieszczony jest herb Janina i Trzy kozy, herb familii Maryi Kaźmiry d'Arquien, w bocznych cyfry króla i królowej Sobieskich. Okna o trzech piętrach, kopuła ośmioboczna zakończona latarnią w stylu odrodzenia. Wnętrze kościoła jest w porządku korynckim, cała zaś budowa w formie krzyża; kopuła wewnątrz malowana alfresco, przedstawia apoteozę chwały Najwyższego, olbrzymie artystyczne dzieło nieznanego mistrza, które przy ostatniej restauracyi kościoła w r. 1851 bardzo umiejętnie odnowione zostało. W ogóle niewielki to kościołek, lecz widny, wesoły i czysto utrzymany, Ma tylko trzy ołtarze, z których na wielkim umieszczone marmurowe tabernaculum przyozdobione srebrem, ze czterema cherubinami trzymającymi świeczniki, zaś w miejsce obrazu wymalowane są na ścianie anioły klęczące przed Najświętszym Sakramentem. Prezbiteryum oddzielone balustradą styka się jedną stroną z chórem zakonnym oddzielonym kratą żelazną, a na przeciwnej zakrystya, nad której drzwiami znajduje się obraz przedstawiający Izraelitów zbierających mannę na puszczy. Drugi ołtarz jest św. Każmirza, pod którego wezwaniem kościół tutejszy został poświęcony, a naprzeciw niego Najświętszej Panny z zakonnikami i zakonnicami reguły św. Benedykta. Oba te ołtarze podobnie jak wielki są malowane alfresco.

   Przed ołtarzem św. Kaźmirza stoi nagrobek ,Józefy z Wesslów Sobieskiej, żony królewicza Konstantego, zmarłej w r. 1761. Jest to sarkofag z marmuru ciemnego, mający podstawę z marmuru czarnego. Dwa geniusze trzymają medalion z portretem w płaskorzeźbie, na wierzchu gwiazdy w pośród obłoków.

   Drugi pomnik przy ołtarzu Najświętszej Panny Maryi znajdujący się, jest nagrobkiem Maryi Karoliny, córki królewicza Jakuba, a wnuczki Jana III Sobieskiego , zamężnej księżny de Turenne Bouillon, zmarłej w Żółkwi, 1740 r., której ciało tu pochowane zostało. Cały z marmuru czerwonego, osoba zaś z białego marmuru, wsparta na trumnie, wystawia płaczącą niewiastę, przy której nogach jest herb królestwa, po prawej stronie geniusz trzyma herb jej małżonka, u góry medalion, w płaskorzeźbie.

   Nakoniec do nowszych pomników należą dwa pomniejsze, Józefy z Marchandów Reisewitz (+ 1841) i Małgorzaty Sawińskiej (+ 1820).

   Nad wielkiemi drzwiami jest chór jońskiej budowy, z organami. Wchodząc do kościoła z klasztoru, napotyka się chór zakonny, mający z obu stron stalle ze skrzynkami zamykanemi na książki. Tamże we framudze umieszczona jest wielka statua Najświętszej Panny z Dzieciątkiem .Jezus na ręku, snycerską robotą, cała wyzłacana, z koronami na głowie, pastorałem w ręku, wyobrażająca ksienię całego zgromadzenia. Na ścianach zawieszone piękne obrazy św. Benedykta, Bożego Narodzenia, Zwiastowania Najświętszej Panny, św. Anny i inne. W kapitularzu czyli sali zgromadzeń nad odrzwimni wchodowemi umieszczone są trzy bardzo dobrego pędzla współczesne portrety: jeden na blasze mniejszy, owalny, przedstawia króla Jana III w zbroi. Drugi na płótnie także owalny, większy, królowa Maryę Kaźmirę, najlepszy wizerunek .jaki nam widzieć się zdarzyło. Postać bardzo powabna, twarz piękna, z wyrazem jednak złośliwości. Trzeci największy, pastelami robiony, wyobraża księżnę do Bouillon, osobę także bardzo piękną, pod względem sztuki doskonały obraz. Tu dotąd starannie z religijnym szacunkiem przechowują niektóre zabytki po swojej założycielce i dobrodziejach klasztoru. Do takich należą: puszka na komunikanty srebrna wyzłacana, bardzo wytwornej filgranowej roboty, wysadzana granatami, przerobiona z kielicha zdobytego w czasie wyprawy wiedeńskiej, który król Jan III złożył w ofierze dla tutejszego kościoła. Pokazują ornat z białego atlasu, sprawiony przez królową Maryą Kaźmirę, arcydzieło dawnej sztuki haftarskiej, na którym wyszywane są w płaskorzeźbie jedwabiem i złotem rozmaite wyobrażenia świętych, tudzież herby obojga królestwa; takież patki i bursy. 
Wreszcie nawet piękne tamże znajdujące się starożytne meble są pamiątką po żonie królewicza Konstantego, mianowicie krzesła obite skórą hiszpańską wyzłacaną w kwiaty i biuro wytwornej stolarskiej roboty.

   Przy kościele sakramentek znajduje się arcybractwo nieustającej adoracyi Przenajświętszego Sakramentu, z osób świeckich złożone, istniejące od czasu założenia zgromadzenia. Dawniej same tylko kobiety należały do niego. Obowiązki ich, oprócz uczynków dobroczynnych, były: asystować na processyach, klęczyć w pewnych godzinach przez siebie obranych, dawać składki na światło i znajdować się na wyborach odbywających .się po nabożeństwie w rocznicę poświęcenia kościoła. Po ostatniej atoli reformie, wznowieniu i rozszerzeniu tegoż bractwa w latach 1843 i 1846, mężczyźni największy w niem mają udział. Teraźniejszym ich celem jest przedewszystkiem dawanie opieki wstydzącym się żebrać i uroczystość pierwszej komunii dla dzieci. Ostatni obowiązek został pamiątką po czcigodnym biskupie Dekercie, który podał myśl do tego pięknego i tkliwego obrzędu, corocznie w tej świątyni z wielką uroczystością się odbywającego. Odtąd w pierwszą niedzielę po Zielonych świątkach kościół. sakramentek napełniony bywa dziatwą obojej płci; pomiędzy niemi dziewczęta ubrane w bieli, z małemi wieńcami białych kwiatków. na głowie, przy stosownych obrzędach przystępują do przyjmowania Najświętszego Sakramentu, który to obrzęd najzbawienniejszy często wpływ na całe ich życie wywiera.


[Powrót]