...biblioteka.warszawa1939.pl

Gimnastyka w Warszawie.

Autor: K.Michałowski


   Ćwiczenia ciała, znane u starożytnych Greków i Rzymian pod ogólną nazwą gimnastyki, i w nowożytnych społeczeństwach były również oddawna przedmiotem szczególnej troskliwości.

   Patrząc na tych młodziutkich chłopaczków, z rumianą, okrągłą twarzyczką, pnących się po linach i drabinkach na sali gimnastycznej, z siłą i zręcznością wykonywających trudne ćwiczenia, przyklaskujemy im, wołając: 

    - Wzmacniajcie sily, dzieci, hartujcie zdrowie; bo niezawsze oko czułej matki i kochającego ojca czuwać, tak jak dziś, nad wami będzie. 
    - Ty mały zuchu, co tak śmialo pniesz się po drabince, nie dotykając nogami jej szczebli. Idź dalej, wyżej, coraz wyżej! Wzmocnisz swe drobne rączyny, a zato one kiedyś, gdy przyjdzie potrzeba, nie ulękną się nawet siekiery drwala, byle zapracować na chleb uczciwie; będą zasilne, zadumne, aby po grosz żebraczy lub źle nabyty wyciągnąć się miały...- O tak, dobrze, zgrabny chlopczyno! Wyginaj się na tej lince, prostuj, rozszerzaj piersi, aby dużo powietrza pomiesciś mogły; - kiedyś może przyjdzie czas, że schylony nad stolikiem, z piórem w ręku, dnie i noce trawić będziesz musiał w zadusznej izdebce, dla zapracowania na życie swoje i drogich ci istot, i będziesz pracował z uśmiechem, bo pierś twoja, zahartowana zamłodu, nie zaboli cię, nie wybuchnie suchotniczym kaszlem...
    - Nie płacz, mały szermierzu, żeś się potknął na sznurze, nic mogąc go przeskoczyć; widzisz, towarzyze śmieją się z ciebie, a nauczyciel mazgajem nazywa. Próbuj lepiej po raz drugi, może ci się uda. szczęśliwiej; próbuj trzeci i dziesiąty raz, nie zważaj na to, że masz dwa guzy na czole.

   Zawsze z upodobaniem patrzę na dziatwę, ćwiczącą się w gimnastyce, i z żalem zarazem że tak mało dotąd nauka ta u nas jest upowszechnioną, pomimo niezaprzeczonych korzyści, tylokrotnie dowiedzionych i stwierdzonych licznemi przykładami. Postępujemy na drodze kształcenia umysłu; kształćmyż i ciało nasze, pomni na odwieczne starych Rzymian przysłowie: mens sana in corpore sano.

   Dla przewodników naszej młodzieży, powtórzę tu słowa Hufelanda: "Zadaniem naszem nie jest wychowywać wyłącznie ciało, lub wvłącznie ducha, lecz człowieka, pod mianem którego rozumiemy zespolenie obudwu. Członki nasze winniśmy cenić, jako niezbędne narzędzia ducha naszego."

   Że życzenie co do rozpowszechnienia gimnastyki ziścić się może, o tem przekonywa rozwój stopniowy dwóch zakładów gimnastycznych w Warszawie, zostających obecnie pod przewodnictwem p. p. Teodora Matthes i Stanisława Majewskiego.

   W r. 1833 hr. Łubieński, we własnym pałacu swoim przy ulicy Królewskiej, urządził szkołę gimnastyki, w której nauczycielem był p. Matthes. w tym celu wezwany z zagranicy.

   Przez lat kilka uczęszczała do niej tylko rodzina założyciela i dzieci kilku żamożniejszych domów. W r. 1844 zakład przeniesiony został do Pałacu Branickich (dziś Zamojskiego) przy ulicy Nowy-Swiat i odtąd liczba zwolenników gimnastyki wrastać zaczęła. Młodzież płci obojej, a nawet osoby dojrzałe, 'poczęły brać lekcye gImnastyki. W tym także czasie władza edukacyjna postanowiła zaprowadzić tę naukę w szkołach publicznych i wezwała p. Matthes na nauczyciela. Nstępnie, wzmożony cokolwiek zakład gimnastyczny, przeniósł się na Sewerynów, gdzie dotychczas się mieści w dwóch obszernych salach, wrąz z ogrodem do gimnastyki w porze letniej.




   Przed parą laty p. Michał Majewski, uczeń - p. Matthesa, znakomicie wyćwiczony gimnastyk i szermierz, założył drugą szkołę przy ulicy Królewskiej, w domu doktora Dubarle, której wnętrze przedstawia załączony drzeworyt.

   Oba te zakłady, odznaczające się postępową nauką, przyswoiły sobie wszystkie ulepszenia zaprowadzone zagranicą, tak iż dziś do najpierwszych w tym rodzaju policzone być mogą.

   Niedawno w pismach publicznych wyczytaliśmy ogłoszenie p. Majewskiego, o otwarciu lekcyj gimnastyki dla młodzieży rzemieślniczej, po bardzo przystępnej cenie. Jest to wielki krok naprzód, byle tylko należycie przez samą młodzież, a szczególniej przez p. p. majstrów i właścicieli fabryk, zrozumiany i oceniony został.

   Tymczasem dowiadujemy się w tej mierze o fakcie nader charakterystycznym.

   Pan Majewski, pragnąc naukę gimnastyki uczynić przystępną dla ludności rzemieślniczej naszego miasta, oznaczył za kurs swój cenę niezmiernie nizką, bo wynoszącą tylko cztery złote kwartalnie, Zdawałoby się że panowie właściciele warsztatów i zakładów przemysłowych powinni byli skwapliwie korzystać z myśli tak pożytecznej, śpiesząc z zapisywaniem pracujących u siebie terminatorów i uczniów, zwłaszcza że p. Majewski lekcye swoje odbywać ma w dni niedzielne i świąteczne, a więc bez żadnego uszczerbku dla zatrudnień obowiązkowych młodzieży o której mowa. P. Majewski rachował na stu kilkudziesięciu przynajmniej uczniów, ale obiecał rozpocząć naukę, skoro zbierze się około trzydziestu. Tymczasem upływa czwarty tydzień od daty owego ogłoszenia, a zapisanych jest dotąd uczniów ... dziewięciu!!! w tej liczbie czterech z warsztatu jednego majstra, z którego ust szczegóły te słyszeliśmy. Na wszystkich więc innych majstrów i fabrykantów miasta liczącego przeszło dwakroć sto tysięcy ludności, przypada pięciu uczniów, których pryncypałowie zrozumieli swój obowiązek i gotowi są ponosić tak maleńką stosunkowo ofiarę, dla fizycznego i moralnego dobra powierzonej sobie młodzieży.

   Niechże p. p. posiadacze warsztatów, rękodzielni i fabryk raz przecież uznać zechcą tę prawdę, tyle już razy powtarzaną, że przedewszystkiem starać się powinni o wykierowanie pracującej u siebie młodzieży na ludzi w zawodzie swym uzdolnionych, jakich kraj nasz tak bardzo potrzebuje, a przytem zdrowych umysłem i ciałem. Otóż pod tym ostatnim względem gimnastyka dla młodych chłopców, trawiących nieraz cały tydzień nad połączoną z ciągłem siedzeniem, lub jednostronnie siły rozwijającą robotą, prawdziwem byłaby dobrodziejstwem. Niech panowie majstrowie i przedsiębiercy wezmą to do serca,

[Powrót]