...biblioteka.warszawa1939.pl

UJAZDOW.

Autor: Franciszek Maksymilian Sobieszczański


Przechodzącemu górzystą drogą, prowadzącą z ulicy Wiejskiej do Łazienek królewskich, podobnież jak z ulicy Czerniakowskiej i dalej jeszcze z po za bujnej zieleni Saskiej kępy,  najokazalej przedstawia się Ujazdów.

Ztąd wiclocznemi są jeszcze dwie wspaniałe baszty, i całość wychylająca się na dość wyniosłej górze ma pozór starożytnego zamku, który nietylko stanowi piękny krajobraz, ale pobudza przechodnia do pytania:
- Co byio tu niegdyś? jaka jest przeszłość tego miejsca?




Powiemy mu więc, iż w dlziejowych wspomnieniach miejsce to dawniejsze jest od Warszawy, bo już w XIII wieku Ujazdów występuje na widownię historyczną, kiedy o tamtej żadnej jeszcze niema wzmianki.

Owóż Jazclowo lub Ujazdowo, była to wieś udzielnych książąt mazowieckich, którzy od wieków posiadali tu zamek i w nim często mieszkali.

W zamku ujazdowskim w r. 1261, w wigilią śgo Jana Chrzciciela, spokojnie bawiący książęta Ziemowit i Konradowicz i syn jego Konrad, napadnięci przez liczne hufce Litwinów, pod wodzą Mendoga i Swanrona, niespodzianie i zdradziecko zostali pojmani. W jednej wieży ojciec później był ścięty, w drugiej syna zatrzymano w niewoli.

Jeszcze w końcu XVII wieku pokazywano w Ujazdowie miejsce gdzie się stało to pamiętne zdarzenie. 

Różne koleje przetrwał potem zamek ujazdowski. Od XVI stulecia był letnie m mieszkaniem królewskiem i słynął szczególnie z owocowych swoich ogrodów, których płody przesyłano dostojnym osobom w darze.

Niekiedy znowu gmach cały na inne obracano pożytki.

Tu mieściła się za Jana Kaźmirza mennica sławnego Liwiusza Boratiuiego i ztąd wychodziły głośne w tym czasie ze swojej szkodliwości pieniążki zwane Boratynkami.

Za pierwszej wojny szwedzkiej zamek złupiony i nadwerężony, odtąd stał już pustkami. Wreszcie Jan Kaźmirz przywilejem 16 czerwca 1668 r. wydanym w Warszawie, wieś Ujazdów a wniej zamek ze zwierzyńcem i ogrodem, darował Teodorowi Denhoffowi podkomorzemu koronnemu, który trzymał je jako dzierżawca wieczysty; w sześć lat jednak, to jest w r. 1674, przelał prawa swoje do tej własności na rzecz i osobę Stanisława Lubomirskiego.

Bogaty ten pan, zostawszy marszałkiem w. kor., wyrobił sobie w r. 1683 uchwałę sejmu, na mocy której wieś i zamek ujazdowski, dotąd przez niego emfiteutycznie dzierżawione, zostały mu na dziedzictwo darowane.

Otrzymawszy takowe, sprowadził z Włoch artystów, którzy stary zamek na modny pałac przebudowali i pysznie go urządzili.

Była to wspaniała na owe czasy budowla i pod względem sztuki odznaczająca się, tak przynajmniej opisuje ją Jan Faggioli, poeta włoski w r. 1690, wraz z nuncyuszem papiezkim Santa Croce, w Polsce bawiący, który zostawił nam dziennik swej podróży.

Unosi się on nad okazałością budowy pałacu ujazdowskiego i utrzymuje iż go stawiał jeden z dobrych uczniów Michała Anioła, tak wytworny był styl gmachu i do gustu tego wielkiego mistrza zbliżony, tak śliczne i bogate wewnątrz ozdoby, malowidła, złotnicze, marmurowe wyroby itd.

W r. 1764., zaraz po swem wstąpieniu na tron, nabył Ujazdów od Lubomirskich Stanisław August.

Z początku król zamierzał gmach przebudować i do pierwotnego przeznaczenia go przywrócić, lecz wkrótce zniechęciwszy się niepowodzeniem w planach i ich wykonaniu, zaniechał przedsięwzięcia. Następnie w r. 1784 przeznaczył i darował go magistratowi warszawskiemu na koszary, w którym to celu był znowu zupełnie przebudowany i mieścił w sobie wojsko różnej broni do roku 1809. Wtedy zajęty na lazaret, od tego czasu jest szpitalem głównym wojskowym.

[Powrót]