...biblioteka.warszawa1939.pl


Ratusz warszawski.

autor: F. M. Sobieszczański


   W dziejach Warszawy, niezmiernie odległych sięgającej czasów, ta część miasta, dziś tak ozdobna, bardzo długo była pustkowiem. Całą bowiem przestrzeń od wsi Wielkiej Woli, czyli od teraźniejszej ulicy Elektoralnej aż do uliczki Koziej, zajmowały głębokie piaski. Ztad jeszcze w XVI i w następnem stuleciu, kiedy budowano tu znaczniejsze gmachy, pisano w archiwalnych aktach, że wznosiły się na piaskach.

   Z czasem atoli, gdy miasto rozszerzało się, i ta okolica prędko się zabudowywała, lubo niejednokrotnie w skutek wypadków wojennych znowu do pustek wracała. Już w XV wieku są ślady kilku ulic w tych stronach istniejących. Była n. p. ulica Podróżna, wychodząca na Krakowskie Przedmieście, dzisiejszą zaś Senatorską zwano przedtem Kozią. Na placu teatralnym stały od wieków obszerne drewniane budynki na składy soli przeznaczone, starą i nową żupą mianowane, na miejscu których przy końcu XVII wieku wybudowany został gmach pierwotnie przemysłowy, potem kapituły kanoniczek, zwany Marywilem, a po jego rozebraniu w naszych już czasach, stanął teatr Wielki.

   Naprzeciwko tych gmachów, a zatem gdzie teraz jest ratusz, w XVII wieku rozciągał się wspaniały w guście włoskim ogród podskarbiego Daniłowicza, sąsiadujący z gruntem zdawna zwanym Samsonowskim i z drewnianemi budynkami mieszczańskiemi, które równie jak dwór Daniłowicza w czasie pierwszej wojny szwedzkiej zniszczone, do roku 1692 puste place stanowily.

   Na początku osiemnastego stulecia zabudował je nanowo Hieronim Potrykowski stolnik rożański, od jego zaś spadkobierców kupiła je w roku 1722 Marya Ludwika z Morsztynów Bielińska, bogata dziedziczka wielu okazałych pałaców i lubiąca budować takowe. Wymurowała ona i tutaj zaraz podobny pałac, który po jej zgonie nabył w r. 1733. książę Stanisław Jabłonowski i odtąd z małą przerwą aż do roku 1804 był w posiadaniu tej rodziny.

   Mieszkał w nim syn jego, książę Antoni, a gdy mu gmach nie wystarczał, rozebrał dawniejszy i nowy, podług planu Dominika Merliniego budowniczego nadwornego, w roku 1785 wystawił. Że zaś była to jedna z najpiękniejszych budowl(i) w Warszawie, a nadto właściciel hojny, gościnny i powszechnie lubiany, nic zatem dziwnego, że pałac był dobrze w mieście znany i kiedy przestał już do niego należyć, długo, bo za naszej jeszcze pamięci, lud nigdy go inaczej nie nazywał, tylko pałacem Jabłonowskich. 

   Kiedy postanowione zostało przeniesienie ratusza ze Starego miasta na odpowiedniejsze miejsce, urząd miejski wybrał na ten cel dawniejszy pałac Jabłonowskich, a nabywszy go w roku 1817, przebudował podług planu Fryderyka Lesla budowniczego miasta i na ratusz główny urządził. W następnych latach, dla rozprzestrzenienia tegoż, kupiono jeszcze przyległe posesye przy ulicy Daniłowiczowskiej położone, które weszły w skład i na użytek wydziałów magistratu, tak iż odtąd mieściły się tutaj wszystkie władze miejskie, kasy, policja, straże policyjne i ogniowe, główne biuro kontroli służących, lombard, wreszcie mieszkania prezydentów i wiceprezydentów, później oberpolicmajstrów miasta, więzienia i t. p.

   Z tem wszystkiem gmach cały, pomimo przerobienia i kilkakrotnego odnawiania, zachował pierwotną, swą, postać pałacową i dopiero pożar w dniu 18 października 1863 r., spaliwszy trzy piętra frontowe i piętro oficyny, ostatecznie go zniszczył.

   Po tym wypadku magistrat mieścił się tymczasowo w b. pałacu Namiestnikowskim, zarząd zaś oberpolicmajstra w b. pałacu prymasowskim. Niedogodność takiego rozdzielenia zarządu miejskiego i niezbędność odbudowania spalonego gmachu, znajdującego się w środku najpiękniejszej części miasta, stanowiły powód do starania się przez Generał Feldmarszałka Namiestnika w Królestwie Polskiem o Najwyższe zezwolenie, nietylko na odbudowanie spalonego gmachu, lecz i na rozprzestrzenienie budowli, tak ażeby magistrat, zarząd oberpolicmajstra, w powiększonym w końcu 1863 r. składzie, i jedna z części straży ogniowej, mogły dogodnie być pomieszczone. Najjaśniejszy Pan, zezwoliwszy na to, raczył poruczyć urzeczywistnienie tej myśli Hrabiemu Namiestnikowi w Królestwie.

   Obecne odbudowanie i przerobienie spalonego ratusza, obok którego wzniesione zostały z gruntu nanowo obszerne gmachy, służące na pomieszczenie zarządu oberpolicmajstra miasta, na miejscu dawnej posiadłości Łagiewnickich w tym celu nabytej, uskuteczniono od 1864 do 1869 roku. Roboty wykonywano pod zwierzchnim kierunkiem technicznym generał-lejtnanta Ernesta Szuberskiego, naczelnika zarządu XI okręgu komunikacyj, przy współdziałaniu prezydenta miasta, generał majora Kaliksta Witkowskiego, jako prezesa komitetu, złożonego z inżenierów, budowniczych i znaczniejszych obywateli miasta. Głównym budowniczym był Józef Orłowski, budowniczy miasta.

   Stosownie do zatwierdzonego projektu, mury spalonego gmachu należało w dawych jego zewnętrznych formach utrzymać. Zadaniem przeto architekta któremu trudna ta praca poruczoną została, było odnowienie zewnętrzne, z możliwem ozdobieniem frontu i wewnętrznem udogodnieniem lokalów. W skutek, tego zaledwie tylko pozostać mógł szkielet od ognia ocalonych murów głównych dawnego ratusza, porysowanych i podziurawionych licznemi otworami drzwi i okien.

   Od samego zresztą rozpoczęcia robót, rozliczne zjawiały się trudności. Jakoż wielka głębokość wykopu ziemnego pod fundamenta nowych części gmachu, częstokroć dwadzieścia stóp przechodząca, przy niestałym gruncie, ważną w nich była przeszkodą, gdy pomimo użycia wszelkich środków ostrożności, ustawicznie się zawalała, łamiąc silne zapory i zasypując już dokonane roboty. Nadto wybudowanie i urządzenie sześciu kaloryferów, tudzież należytej wentylacyi, według najlepszego systemu inżeniera Flawickiego, dokonane częścią wśród murów starych, podziemna kanalizacya, przeprowadzenie rur wodociągowych i gazowych, wymagało niemałego czasu, ile że te roboty nie mogły być jednocześnie uskuteczniane. 

   Szczęśliwie wszakże i umiejętnie z zadania swego wywiązali się tu technicy, a dokładne wykonanie, użycie doborowych materyałów i konstrukcyi żelaznej, tworzącej zarazem ozdobę wewnętrzną budowy, zapewnia jej moc i trwałość.



   Odbudowany ratusz, wraz z częścią policyjną zajmuje teraz powierzchnię wynoszącą, 154,500 stóp kwadratowych. Zewnętrzna jego postać zachowała w ogóle dawny swój charakter, przybyły jej tylko dwa ozdobne balkony po skrzydłach i wyniosły dach w stylu francuzkim urządzony, facyatkami przybrany. Część z gruntu nowowystawiona, mieszcząca zarząd oberpolicmajstra, przedstawia się w stylu poważnym osiemnastego wieku, odznaczając się wielkością swoich proporcyj. Pomiędzy jedną a drugą budową wznosi się wysmukła wieża 190 stóp wysoka, do pierwszego piętra z ciosu wzniesiona, górująca lekką pożarną czatownią swoją ponad całem miastcm. Pod czatownią zostawione są otwory dla zegaru wieżowego, który obecnie buduje się według najnowszego systemu. Zegar ten będzie miał trzy cyferblaty oświetlane gazem, tak jak zegar w Hawrze, co dozwoli na bardzo znacznej odległości rozpoznawać godziny.

   Sześć dziedzińców, do obu tych gmachów należących, okala budowle. Główne podwórze ratuszowe, do którego wjazd od placu teatralnego ułatwia wspaniała i obszerna brama, stanowi kwadrat otoczony dwupiętrowemi pawilonami nowo wystawionemi, w których pomieszczone są biura magistratu; we frontowej zaś głównej części, oprócz biura i mieszkania prezydenta, są sale przyjęć, licytacyj, posiedzeń magistratu, tudzież sale Aleksandrowska i Feldmarszałka Hrabiego Berga. Parterowe sale wspomnionych pawilonów zajmują kasy miejskie i lombard, a na piętrach mieszczą się wydziały magistratu i archiwum, do których prowadzą obszerne żelazne schody, na dwie strony rozłożone. Cała ta budowla, dla zabezpieczenia od ognia, przez wszystkie piętra jest sklepiona płaskiemi sklepieniami na żelaznych belkach i ogrzewaną kaloryferami.

   Z prawej strony tego głównego podwórza położony jest dziedziniec gospodarski magistratu, mieszczący także urząd wagi miejskiej i drukarnię magistratu, okolony jednopiętrowemi budowlami.

   Przez bramę pod wieżą frontową, o której wyżej wspomnieliśmy, wchodzi się na obszerne podwórze, dotykające jednego z pawilonów ratuszowych, a z trzech stron pozostających otoczone dwupiętrowemi gmachami, mieszczącemi w sobie zarząd i mieszkanie, oberpolicmajstra. Podwórze to łączy się wielką bramą wewnętrzną, z szeregiem dziedzińców tylnych, idących w kierunku ulicy Daniłowiczowskiej, po za gmachami właściwego ratusza. Środek i lewa strona zabudowane są dwupiętrowemi gmachami, wychodzącemi częścią na wspomnioną ulicą, a przeznaczonemi dla straży ogniowej i na koszary policyjne; prawą zaś stronę zajmuje areszt policyjny, z sądownictwem do niego należącem, Dziedziniec gospodarski dla mieszkania oberpolicmajstra, graniczy z zabudowaniami panien kanoniczek.

   W ogóle przy budowie ratusza użycie żelaznej konstrukcyi niemało przyczyniło się do lekkości i trwałości budowy. Największą tu zasługę położył p. Tadeusz Chrzanowski, dyrektor drogi żelaznej warszawsko-terespolskiej, chlubnie znany w kraju z budowy mostów żelaznych.

   Dodać tu należy że wiązania dachowe w gmachach są ponajwiększej części żelazne, a pokrycia częścią z szyfru czyli łupku angielskiego, częścią z blachy żelaznej, na gmachu zaś głównym ratusza z cynku.

   Apartament przyjęć publicznych składa się z kilku większych i mniejszych salonów; z tych główna sala, nazwana Aleksandrowską, zajmuje całą środkową część odbudowanego ratusza przez pierwsze i drugie piętro i oświecona jest 36 oknami, wychodzącemi tak na plac teatralny, jako i na główne podwórze ratuszowe. Powierzchnia tej sali wynosi przeszło 5000 stóp kwadratowych, a objętość: 125,000 stóp kubicznych. Dwie szerokie galerye podłużne, oraz dwa chóry podtrzymywane żelaznemi bronzowanemi filarami i pilastrami, na podstawach z włoskiego ciemnego marmuru, powiększają objętość tej wspaniałej sali, i tak już najobszerniejszei z sal w Warszawie.



   Całe jej przybranie, ozdoby, tak w ogóle jak w szczegółach, tudziesz gustowne umeblowanie, marmurowe konsole, wytworne świeczniki, żerandole i kandelabry gazowe, rzeźby uzupełniające takowe, malowania en grisaille, są w stylu od odrodzenia. Na głównej ścianie tej sali umieszczony jest wizerunek N. Cesarza Aleksandra II w całej postaci, w stroju koronacyjnym, pędzla Bethmanna. Przeciwległą ścianę zdobi kolosalnych rozmiarów zwierciadło; przy bokach zaś ścian stoją cztery wielkie posągi, formowane i modelowane z gipsu mozaikowego, przedstawiające głośne z poświęceń i dobroczynności rzymskie cesarzowe Faustynę i Kryspinę, tudzież dwie mitologiczne postacie, Ceres i Westalkę.





   Druga sąsiednia, mniejsza, dwupiętrowej wysokości sala, z oddzielnym dla muzyki chórem, nazwana salą Feldmarszałka Hrabiego Berga, zaleca się zręcznem zastosowaniem i użyciem ozdób pochodzących z dawnych apartamentów byłego pałacu prymasowskiego. Takiemi są pomiędzy innemi umieszczone tam na suficie freski, pędzla sławnego Marcellego Bacciarellego, malowane w r. 1785, a umiejętnie przeniesione przez Karola Martiniego dekoratora. Freski te składają się z trzech obrazów; z tych środkowy, największy, mający w kole 10 łokci średnicy, przedstawia w mitologicznych figurach Tryumf prawdy; dwa zaś mniejsze w owalach. mające 6 łokci 3 cale większej, a 4 łokcie 6 cali mniejszej średnicy, wyobrażają grupy swawolnych pacholąt, bujających w powietrzu. W jednej grupie bawią się wieńcami z kwiatów, w drugiej rogiem obfitości, napełnionym owocami. Kompozycya tych obrazów jest znakomita, wykonana z wdziękiem i talentem, rysunek śmiały, a koloryt tak świetny i dobrze zachowany, że zdają się być świeżo malowane. W zagłębieniu tej sali, na podstawie marmurowej, umieszczone jest bronzowe cyzelowane popiersie J.W. Feldmarszałka Hrabiego Berga, wykonane doskonale przez Bethmanna. Ściany pomiędzy oknami wypełniają grupy ułożone z 85 chorągwi cechów warszawskich.

   Odpowiednio do tych apartamentów urządzone jest i wejście przez obszerną kwadratową sień, przed schodami prowadzącemi na pierwsze piętro. Schody te żelazne, bronzowane, od połowy swej wysokości rozdzielające się na dwie gałęzie, wraz górnym westibulem i pobocznemi salonami, tworzą z tego apartamentu poważną i wspaniałą całość.

[Powrót]