...biblioteka.warszawa1939.pl

Trzeci most stały na Wiśle pod Warszawą. (*)

autor: Aleksander Makowiecki

(*) Pragnąc aby kwestya użyteczności trzeciego mostu stałego na Wiśle ile możności wszechstronnie była roztrząśniętą, drukujemy chętnie artykuł niniejszy szanownego spółpracownika naszego. Głosy w tym przedmiocie są podzielone; niechże więc ścierają się opinie, a z tego starcia wykrzesze się może iskierką. prawdy.
Przypisek Redakcyi


   Wieść o budować się mającym trzecim moście stałym na Wiśle pod Warszawą zajęła bardzo nasze miasto. Poczęto zaraz snuć sobie rozmaite marzenia o udogodnionych komunikacyach, o zbliżeniu Saskiej kępy do Warszawy, o przyozdobieniu miasta, o podniesieniu handlu i t. d. i t. d.. Słowem, rojeń i wniosków było bez liku. Nie wszyscy jednak dali się unieść prądowi 
powabnej nowiny. Gazeta Warszawska bez ogródki powiedziała, że most trzeci jest niepotrzebny, że miasto nasze zaubogie na ten wydatek niekonieczny, że dwa mosty aż nadto wystarczają naszemu grodowi. Rozumie się że taki pogląd niekażdemu przypadł do smaku; więc i między dziennikarzami znaleźli się obrońcy trzeciego mostu.

   Chociaż wątpimy, aby zdanie prasy miało jakikolwiek, pośredni nawet, wpływ na sprawy miejskie tego rodzaju, pożądanem atoli jest, aby przynajmniej mieszkańcy naszego miasta mogli zapoznać się z różnorodnemi zdaniami w takich jak obecna kwestyach. W tym celu i ja także chciałbym wypowiedzieć swoje.

Najgłówniejszemi powodami, przemawiającemi za trzecim mostem, są następne:
i) że ruch na moście dzisiejszym jest tak znaczny, iż częstokroć powstaje ścisk, a za nim idzie
zatamowanie ruchu; 
2) że transport zboża z za Wisły do targu przy rogatce Jerozolimskiej jest zadaleki, a tem samem kosztowny;
3) że bruki psują się pod furami ciężko ładowanemi;
4) że przez urządzenie trzeciego mostu nadwiśle prędzej zabuduje się, tak z jednej jak i z drugiej strony Wisły; i .
5) że Praga zamieni się z czasem na przedmieście fabryczne.

Rozbierzmy pokrótce te powody.

    Ruch na moście jest znaczny tylko w jedne piątki rano. Dzień to targowy: dowożą nabiał, warzywa, drzewo i deski, przypędzają bydło; konie i trzodę chlewną. Czasami na moście ruch się wstrzyma, ale wstrzyma go przedewszystkiem ktoś wykraczający przeciw porządkowi jazdy. W inne dni ruch na moście jest bardzo umiarkowany, a nawet nieznaczny, w stosunku do ruchu jaki panuje na mostach w miastach odpowiedniej wielkości. Ruch ten zmniejszy się jeszcze, gdy most pod cytadelą stanie i cały przewóz towarów, dzisiaj koleją konną dokonywany, obróci się na ten most drugi. Dla ruchu zaś zwiększonego w jeden piątek, niewarto jeszcze stawiać mostu trzeciego. Wówczas dopiero byłby on potrzebnym, gdyby ów zwiększony ruch był codziennym i zapowiadał się większym jeszcze w przyszłości. Obecnie jednak dzieje się przeciwnie. Zwiększenia ruchu znacznego nic nam spodziewać się nie każe, za zmniejszeniem zaś przemawia budujący się most drugi. Wobec zatem perspektywy zmniejszenia się ruchu, budowanie trzeciego mostu byłoby nawet dość dziwnem. .

   Że zboże przywożone do Warszawy z za rogatek Grochowskich miałoby bliżej do rogatki Jerozolimskiej przez most Saskiej kępy, to nie ulega zaprzeczeniu; ale tego rodzaju drobnych udogodnień możnaby namnożyć więcej. Gdyby targ na zboże znajdował się przy zjeździe, byłoby jeszcze bliżej, a gdyby na Pradze, to także wyszłoby na korzyść dowożących. Nie można jednak na wszystkie takie rzeczy drobiazgowe zważać i wszystkim dogadzać. Za to że muszą dalej jechać, biorą drożej,- a gdy stanie most i płacić będą mostowe, wypadnie podobno na jedno. Ten ruch zresztą zbożowy nie jest tak nadzwyczaj wielki. Warszawa dotychczas nie jest jarmarkiem na zboże lub portem zbożowym, ale poprostu kupuje na swoje spożycie.

   Że bruki psują się pod furami ciężko ładownemi, to prawda. Ze część transportu zboża skierowawszy przez projektowany trzeci most, ochroni się trochę bruków ulic na powiślu - i to prawda. Ale zato przybędzie koszt utrzymania mostu, który podobno więcej wyniesie, niż porządne utrzymanie bruków. Bruk powinien być tak układany, żeby opierał się ciężarom i nie psuł lada czem; nie sztuka to bowiem mieć bruk dobry tam, gdzie po nim nie jeżdża.

   Że przez wybudowane trzeciego mostu podniesie się nadwiśle, a fabryki tam poczną się mieścić, to podobno cokolwiek zbyt iluzyjne wyrachowanie. Przed postawieniem dzisiejszego mostu stałego na Pradze rojono sobie bardzo wiele o przypuszczalnym wzroście Pragi i jej znaczeniu fabrycznem. Rojenia te jednakże nie sprawdziły się. Przy moście od strony Warszawy, oprócz łaźni parowej, nic nie przybyło; na Pradze przybył jeden dom duży, a puste place jak się czerniły błotem, tak i czernią. Nawet koleje żelazne nie wpłynęły na zabudowanie się Pragi, a już fabryki to wyraźnie stronią od tego przedmieścia-. Trzeci most wątpić należy aby był szczęśliwszym od pierwszego, a jednak ten pierwszy ma położenie dogodniejsze, prowadzi bowiem ze środka Warszawy w środek Pragi.

   Widziemy zatem, że wszystkie te powody, przemawiające za mostem trzecim, wydają się bardzo naciągane. Ani myślimy przeczyć pewnym drobnym dogodnościom z projektowanego mostu wyniknąć mogącym; ale zadrogoby one nas kosztowały. Summa korzyści byłaby o wiele mniejszą od summy wydatków.

   Most ma kosztować 1,700,000 rs. Budową zająć się ma towarzystwo akcyjne pod firmą Lilpop, Rau i Lewenstein. Towarzystwo swoim kosztem most ma wybudować, a miasto ratami należność spłaci. Spłata przypuśćmy nastąpi w ciągu lat 20-tu. Wyniesie to, licząc procenta, przynajmniej rs. 100,000 rocznie. Zkąd fundusz? Powiadają: będzie mostowe około 30,000 r.s. rocznie i dzisiejsze rogatkowe ze wszystkich rogatek rs. 96,000 rocznie. Przypuśćmy że to wystarczy na amortyzacyą kosztów budowy i utrzymanie ciągłe mostu. Ależ na miejsce tych 96,000 rs. kopytkowego, trzeba przecie naleźć inne źródło dochodu dla zadośćuczynienia wydatkom budżetowym. Tem innem źródłem zaś jest podniesienie podatków i to dość znaczne. Dochody roczne Warszawy wynosiły w r. 1872 rs. 1,569,640; summa zatem rub. sr. 96,000 jest l/16 częścią tej summy, a na zapłacenie jej trzebaby podwyższyć podatki o 1/16 część. To podobno trochę zawiele.

   Więcej u nas złudzeń, aniżeli rzeczywistości, więcej rozprawiamy o podnoszeniu się przemysłu, aniżeli w istocie podnosimy takowy. Fabryk nowych podobno bardzo mało, a dawne niewszystkie rozwijają swą działalność. Porachujmy się przedewszystkiem, czy się miasto produkcyjnie podnosi, czy jego zamożność wzmaga się, czy ruch potężnieje - a dopiero przekonawszy się, że tak jest rzeczywiście, układajmy plany udogodnień lub upiększeń. Co do mnie, ja tego ruchu, tego zwiększonego przemysłu, tego wzmagającego się dobrobytu wcale nie widzę, a przynajmniej bardzo mało. Chcieć zwiększyć dobrobyt i rozwinąć produkcyą. za pomocą. bruków, kanałów lub trzeciego mostu, wówczas gdy pierwszy dość pusty - jest-to, podług mnie, zupełnie mvlnem wyrachowaniem; powinny one być raczej skutkiem rozwoju, a przynajmniej iść z nim w parze. Zanadto wogóle zajmujemy się komunikacyami, a zamało głowami; zapominamy że chcąc stworzyć i rozwinąć przemysł, potrzeba nam do tęgo przedewszystkiem ludzi ukształconych. Most trzeci jest rzeczą najzupełniej zbyteczną - szkoły zaś, techniczna wyższa i średnie rzęmieslnicze, są rzeczami bezwarunkowo niezbędnemi. W miejsce przeto owych 96,000 rs., które mamy płacić za most, lepiej tę samę summę wyłożyć na szkoły, które nam dadzą. ludzi ukształconych, zdolnych podnieść przemysł, zwiększyć dobrobyt i urzeczywistnić owe dzisiejsze rozliczne plany budownieze. bardzo piękne i stosowne dla miasta bogatego, ale zabójcze dla miasta zaledwie dorabiać się poczynającego. Rzeczy mniej pilne powinny zawsze ustępować więcej pilnym, u nas zaś chcą. postępować inaczej. To co się robi na efekt lub co modne, zachwyca wszystkich; ale to co stanowi podstawę i źródło życia i postępu - odsuwanem jest na szary koniec.


[Powrót]